Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 3 min czytania

Ewelasta autobiografia.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

No, bo wczoraj miałam urodziny. Piętnaste.Wiem, rodzicielka też mówi, że jestem za stara na jej córkę. Nieistotne. Napiszę autobiografię, a co! Będziecie mieli tu za darmochę zamiast kupować za parę lat.

A więc... Zaczęło się od tego, że panowie lekarze w dość niewybredny sposób wypowiadali się na mój temat. Stąd też wzięło się przekonanie mojej rodzicielki, że będę chłopcem. Gdy dwudziestego trzeciego stycznia, a był to czwartek, okazało się, że niestety Dawid Robert raczej do mnie nie pasuje, pilnie poszukiwano imion dla mnie. Posłuchali ciotki, której w życiu nie spotkałam - pewnie czuje się winna i mnie unika - Ewelina Małgorzata.

Dzieckiem byłam zdolnym niezwykle, choć rodzicielka myślała, że upośledzonym. Nie moja wina, że od zawsze byłam rozgadana i widząc, że inni ruszając ustami, wydobywają z siebie dźwięki - też chciałam. Stąd też cholerne "Rybko", którego ostatnimi czasy znieść nie mogę.

Do księży zawsze miałam jakiś wstręt - nie wiem skąd. Najpierw namiętnie pokazywałam język tym, którzy siedzieli w konfesjonale. Później ugryzłam jednego, gdy odwiedził nas z kolędą. Cóż, zdarza się.

Mój talent plastyczny zakończył się na wymalowaniu flamastrami świeżo pomalowanych ścian. W wieku sześciu lat próbowałam pierwszej ucieczki z domu, zostawiając rodzicielce kartkę z informacją: "Mamo, nie ma mnie".

W wieku siedmiu lat jakiś starszy pan ciągnął mnie w stronę samochodu, będąc przekonany, że jestem jego synem. Dopiero wyraźny alarm mojej babci zmusił

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Ewelasta autobiografia. — czytnik · opowiadania