Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 5 min czytania

Ewolucja

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Boski przechadzał się po pracowni z dumą patrząc na swój model wszechświata. Ze wszystkich tych wirujących obiektów, świecących gwiazd i tajemniczych czarnych dziur Boski był na prawdę zadowolony jednak najbardziej dumą napawały go kolorowe mgławice, które na konkursie wszechświatów z całą pewnością zrobią wrażenie na sędziach. Jego poprzednie, awangardowe próby, raczej nie spotkały się z ciepłym przyjęciem. Te wszystkie planety przypominające sześciany, gwiazdy, które zamiast świecić mocnym światłem pluły lodem, komety, które zatrzymywały się przy każdym obiekcie żeby go okrążyć trzy razy by w końcu w niego uderzyć i, najważniejszy szkopuł, małe rozmiary modelu wszechświata sprawiały, że przed końcem prezentacji makieta Boskiego zawsze stawała w płomieniach. Było to raczej deprymujące.

Tym razem będzie inaczej - pomyślał Boski. Po ostatniej porażce w konkursie na najlepszy model wszechświata postanowił pójść trochę na kompromis i wstawić te wszystkie krążące wokół siebie kule i gwiazdy świecące jasnym światłem. Zwiększył też oczywiście rozmiary swojego modelu co pozwoliło mu ukryć w nim takie wynalazki jak na ten przykład czarne dziury, które tak irytowały sędziów. Jednak coś nie dawało spokoju Boskiemu. Patrząc na swój doskonały przecież model nagle zauważył, że coś w nim jest nie tak. Całą harmonię jego modelu wszechświata, którą tak pieczołowicie starał się uchwycić, coś zakłócało. Nie umiał tego nazwać ale wiedział, że coś tu nie gra. Sprawdzał galaktyki, przyglądał się gwiazdom, śledził drogi komet i wszystko wydawało się w porządku, a jednak coś nie dawało mu spokoju.

Gdzie popełniłem błąd? – powtarzał w głowie jak mantrę to pytanie. A może to nie ja? Ta myśl dodała mu otuchy, jednak gdy dotarło do niego, że jest tylko jedna istota, który mogła być odpowiedzialna za nieautoryzowane zmiany w projekcie powoli zaczął wpadać w szał.

- Jehowo! – wyrwało się z gardła Boskiego. – Natychmiast do mnie!

- Nie – dało się słyszeć płaczliwy głos gdzieś z oddali.

- Chodź tutaj natychmiast, synu, mamy do pomówienia – nie ustępował Boski cały czas oglądając swój model z wszystkich stron próbując dojrzeć źródło owej dysharmonii, której autorem był ktoś inny, o czym był teraz przekonany.

- Do pracowni wszedł Jehowa z winą wypisaną na twarzy.

- Taaak – odezwał się nieśmiało, a forma pytania…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Ewolucja — czytnik · opowiadania