Ewolucja
Skąd się wzięło życie.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Boski przechadzał się po pracowni z dumą patrząc na swój model wszechświata. Ze wszystkich tych wirujących obiektów, świecących gwiazd i tajemniczych czarnych dziur Boski był na prawdę zadowolony jednak najbardziej dumą napawały go kolorowe mgławice, które na konkursie wszechświatów z całą pewnością zrobią wrażenie na sędziach. Jego poprzednie, awangardowe próby, raczej nie spotkały się z ciepłym przyjęciem. Te wszystkie planety przypominające sześciany, gwiazdy, które zamiast świecić mocnym światłem pluły lodem, komety, które zatrzymywały się przy każdym obiekcie żeby go okrążyć trzy razy by w końcu w niego uderzyć i, najważniejszy szkopuł, małe rozmiary modelu wszechświata sprawiały, że przed końcem prezentacji makieta Boskiego zawsze stawała w płomieniach. Było to raczej deprymujące.
Tym razem będzie inaczej - pomyślał Boski. Po ostatniej porażce w konkursie na najlepszy model wszechświata postanowił pójść trochę na kompromis i wstawić te wszystkie krążące wokół siebie kule i gwiazdy świecące jasnym światłem. Zwiększył też oczywiście rozmiary swojego modelu co pozwoliło mu ukryć w nim takie wynalazki jak na ten przykład czarne dziury, które tak irytowały sędziów. Jednak coś nie dawało spokoju Boskiemu. Patrząc na swój doskonały przecież model nagle zauważył, że coś w nim jest nie tak. Całą harmonię jego modelu wszechświata, którą tak pieczołowicie starał się uchwycić, coś zakłócało. Nie umiał tego nazwać ale wiedział, że coś tu nie gra. Sprawdzał galaktyki, przyglądał się gwiazdom, śledził drogi komet i wszystko wydawało się w porządku, a jednak coś nie dawało mu spokoju.
Gdzie popełniłem błąd? – powtarzał w głowie jak mantrę to pytanie. A może to nie ja? Ta myśl dodała mu otuchy, jednak gdy dotarło do niego, że jest tylko jedna istota, który mogła być odpowiedzialna za nieautoryzowane zmiany w projekcie powoli zaczął wpadać w szał.
- Jehowo! – wyrwało się z gardła Boskiego. – Natychmiast do mnie!
- Nie – dało się słyszeć płaczliwy głos gdzieś z oddali.
- Chodź tutaj natychmiast, synu, mamy do pomówienia – nie ustępował Boski cały czas oglądając swój model z wszystkich stron próbując dojrzeć źródło owej dysharmonii, której autorem był ktoś inny, o czym był teraz przekonany.
- Do pracowni wszedł Jehowa z winą wypisaną na twarzy.
- Taaak – odezwał się nieśmiało, a forma pytania…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Vercotti
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…