Inne · 3 min czytania
fantazyjne fikołki
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nad Ziemią wschodziło Słońce. W ich blasku Księżyc zbladł a następnie przeteleportował się w strefę wschodu. Na drzewie obudzony blaskiem trzech słońc i błyskiem teleportu przeciągnął się człowiek. Nagle z mroku nocy wydobyły się odgłosy: krzyki, jazgoty, gwizdy. Ów osobnik na drzewie wiedział, co to za dźwięki. Zbliżająca się horda żab szablozębnych zmusiła humanoida do ucieczki na drzewo. Stojąc na skarpie zobaczył dwa młode osobniki saren tygrysich. Nie znosił ich odrażającego wyglądu: długa puchata sierść nadawała temu osobnikowi wygląd kuli, a czarna łuska pokrywająca całe ciało, blasku. Małpolud nie chciał zwracać na siebie ich uwagi, rzucił, zatem w nie kamieniem i zaczął uciekać. Żaby szablozębne ruszyły w pościg i szybko dopadły lwa polarnego.
Były to jego ostatnie chwile. Zaciągnął zasłony a następnie się papierosem. Ten dzień był pełen wrażeń. Znudzony wyciągnął spod krzaka program telewizyjny. Włączył radio. Właśnie leciał program o zjawiskach paranormalnych. Czarnoskóry prezenter w kożuchu z woła piżmowego pokazywał na mapie słoneczka oznaczające powodzie. Widownia owacyjnie nagradzała każdy jego żart a nieustannie padający deszcz napawał rolników pesymizmem dotyczącym zbiorów bananów w Nowym Jorku. Siedemdziesięcioletni młodzian ukończył właśnie bieg na trzydzieści lat i osiadł jako latarnik w Detroit, aby zająć się wykuwaniem Orderów Bohaterów Związku Radzieckiego. Wszystkiemu temu z oddali przyglądał się autor tego