Horror · 41 min czytania
Farma 2 (Siegiel)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Mimo, że minęło już grubo ponad dwa miesiące moja podświadomość wraca do farmy i spotyka JJ Rippera i Siegiela, którzy co noc pastwią się nad moimi zwłokami, rozdzierając moje ciało sztyletem i karmiąc mnie nim. Dostałem awans, nie czuje się jakoś wyjątkowo. Mam kilka osób pod sobą, razem pracujemy. Zawsze wolałem pracować sam. W przeciągu dwóch miesięcy zmienił się jeszcze jeden szczegół, co tydzień odwiedzam w szpitalu psychiatrycznym JJ Rippera, może to jest moja pokuta za śmierć jego siostry, a może chce po prostu chce patrzeć jak swobodnie gnije tam wraz z innymi czubami? Tego nie wiem, ale patrząc na niego dostrzegam w jego oczach siebie tak samo zagubionego jak ja teraz. Siedzę przy biurku dłubiąc ołówkiem w stół i próbując nie zwariować. Nie jestem szczęśliwy, żaden lek nie przywróci mnie do życia przed farmą . Z dnia na dzień czuję, że JJ Ripper i Siegiel wygrywają ze mną i to ja jestem ich kolejną spełnioną ofiarą. Mój dom wygląda jak pobojowisko, zacząłem pić próbując ukoić sny. Wyjąłem z szafki wódkę nalałem sobie porządnie do szklanki i wypiłem niczym wodę z kranu, poczułem chwilową ulgę, która miała mi chwilowo pomóc. Mimo, że użalam się nad sobą w pracy dalej działam jak kiedyś. Telefon wyrwał mnie z pijańskiej agonii, jednak zlekceważyłem go i poczekałem aż wiadomość się nagra. - Szkoda, że cie nie ma Tom . Tu Larry Herg nie jestem pewny czy mnie jeszcze pamiętasz, ale byliśmy dobrymi kumplami w szkole policyjnej. Słyszałem, że stałeś się ostatnio bardzo popularny w moim mieście. Gazety do tej pory wypisują o tobie newsy. No więc dzwonie by ci pogratulować no i może skusiłbyś się na jakieś piwo, by uczcić tak ważne wydarzenie jak złapanie JJ Rippera. Jeśli jesteś zainteresowany to spotkajmy się dziś o 21 w barze Hellcup koło Riven. Koniec wiadomości. Próbowałem sobie przypomnieć kim jest Larry, ale alkohol spowodował taka barierę w umyśle, że nie byłem wstanie. Kiedy spojrzałem na mój zegarek miałem jeszcze cztery godziny do wyjścia, więc postawiłem wykorzystać je na sen. Nastawiłem sobie budzik i położyłem się na kanapie. Śnił mi się JJ który chwyta mnie jedną ręką za szyje, zaś drugą wskazuje na Siegiela, który dyszy w kącie i wymawia słowa „Będziesz jego pokarmem Tom” Po tym Siegiel zawył i rzucił się w moją stronę wściekle machając rękami. Kiedy spojrzałem w twarz JJ ujrzałem twarz Roksany która śmiała się, Siegiel dopadł mnie i zaczął rozrywać koszulkę i skore. Czułem niewyobrażalny ból, kiedy zbliżał się pazurami do mojej twarzy powiedział „Nadchodzę”. Obudziłem się zlany potem spałem dwie godziny, amok alkoholowy już wyparował. Poszedłem do łazienki przemyłem twarz i ubrałem się i wyszedłem z domu. Na zewnątrz panowała paskudna aura. Deszcz lał się z nieba potokami, mimo parasolki jaką wziąłem i tak przemokłem wchodząc do samochodu. Kiedy dojechałem zaparkowałem na pobliskim parkingu przy barze. Zamówiłem piwo i usiadłem przy stole, spojrzałem na zegarek była 20:55 kiedy usłyszałem jak wchodzi ktoś zdyszany i cały przemoczony. -Tom, Tom to ja Larry nie poznajesz mnie? Początkowo nie , ale chwile wpatrywania pomogło przypomnieć sobie , że jednak go znam. - Część Larry- zawołałem - Jak się cieszę , że jednak się pojawiłeś mam tyle pytań o tego JJ. - A co jesteś z gazety? - Nie, ale u nas w narkotykowym jesteś uważany za ducha który złapał mrok. - Był taki film Larry’ego rozbawiło to i z uśmiechem na twarzy usiadł naprzeciwko mnie spojrzał mi w oczy był pełen dumy ze mnie. Niby co ja takiego zrobiłem by być bohaterem świata? Nikt mnie nie uwolni od tego wszystkiego. - No więc Larry co cie sprowadza? - Opowiedz mi jak ująłeś JJ? Streszczając cała historie przypominałem sobie ponownie wszystko co chciałem zapomnieć. Późniejszy szpital oraz powolną rehabilitacje psychiczną i fizyczną oraz podrzędne sprawy które wraz z ekipą braliśmy. Mówiłem to bez entuzjazmu bo takowy upadł kiedy zemdlałem przed komisariatem i zawieźli mnie karetka do pobliskiego szpitala, a tam czekały mnie operacje. Kiedy opowiedziałem mu o postaci w oknie w jego oczach ujrzałem błysk ciekawości. - Jak myślisz kto to mógł być? - Nie mam pojęcia, pewnie to tylko był moje zwidy związane z utratą krwi. - A co u ciebie? Zapytałem. Spojrzał na mnie uśmiechnął się i zaczął delikatnie obracać palec ukazując mi obrączkę - Ożeniłem się z piękną kobietą, mam córkę Jasmine. W pracy też mam dobrze, ale powiem ci, że raz był niezły burdel jak posądzili nasz cały zespół o kradzież zarekwirowanej kokainy, ale obeszło się bez zbędnych trupów, jeśli wiesz co mam na myśli. Trupy w żargonie policyjnym oznaczały zwłoki albo naiwniaka który brał cała winę na siebie - Wiem, dawno my się nie widzieli , nie prawdaż? - No będzie dobre kupę czasu ostatnio pamiętam jak robiliśmy numer na koniec szkoły policyjnej Zacząłem odpływać mimo, że starał się być dobry nie zwracałem na niego uwagi co chwilę tylko przytakując, zauważył to i zapytał - Czy wszystko z tobą dobrze? - Tak raczej tak po prostu mam kupę pracy i nie wiem jak je rozwikłać - Rozumiem , może jeszcze kiedyś się spotkamy? - Pewnie – Po tych słowach wstałem wziąłem płaszcz i wyszedłem . Była godzina 22. Na dworze dalej panowała paskudna pogoda. Wsiadłem do samochodu kiedy zadzwoniła komórka w wyświetlaczu pojawił się napis Szef - Tom , musisz natychmiast przyjechać na komisariat mamy morderstwo - Już jadę Odłożyłem komórkę i czym prędzej udałem się na komisariat Na komisariacie panował stoicki spokój , każdy zajmował się swoimi sprawami , dwóch policjantów ciągnęło więźnia do aresztu, inny spisywał protokół. Szef stał przed drzwiami czekając na mnie - Pamiętasz sprawę JJ ? - Jak jej nie zapomnieć Szefie - To teraz mam coś jeszcze gorszego – Podał mi papiery, z sekcji zwłok Mężczyzna lat 18-22 Nazwisko nieznane Czas zgonu od 6 -12 godzin Młody mężczyzna znaleziony w domu na ulicy CrowRock w położony był na stole w pozycji embrionalnej, na sobie miał strój księdza - Księdza? - Zapytałem - Tak - To jakiś ksiądz? - Przedzwoniliśmy do pobliskich parafii i nikt nie zgłaszał zaginięcia księdza, jeśli to prawdziwy ksiądz to, pochodzi nie z naszego miasta, czytaj dalej Twarz miał opuchniętą zaś jeżyk pocięty w litere „S”. Na piersiach pentagram wycięty nożem , nie znaleziono śladów walki. W krwi znaleziono silny narkotyk Dexolezinum to spowodowało zatrzymanie akcji serca. Brak oczów - Co o tym myślisz? - myślę , że to może być sprawka sekty, jakiś obrzęd rytualny, bo kto przy zdrowych zmysłach ubiera kogoś w strój księdza a na piersi rysuje skalpelem pentagram wydłubuje oczy i tnie mu język w literę S? - No właśnie to zadanie dla Ciebie, złapałeś JJ więc i teraz pomożesz nam - Nie wiem szefie JJ napsuł mi krwi jak nikt inny - No właśnie chyba nie pozwolisz by jakiś skurwiel robił takie rzeczy - Nie szefie , ale wole znów popracować sam - Oczywiście , rób tak by złapać go Wyszedłem z nową sprawą i brakiem chęci, ale musiałem złapać go kimkolwiek jest Była północ kiedy udałem się do domu gdzie znaleziono denata. Wyjąłem latarkę i przeszedłem pod taśmami policyjnym. Drzwi były zabezpieczone taśmą z napisem „Miejsce zbrodni” oderwałem taśmę i mocniej wywarłem siła na klamkę aż puściła. Wszedłem. W środku panowała ciemność , zapaliłem latarkę i udałem się do miejsca gdzie znaleziono trupa czyli w kuchni na stole. Smród potęgował odpychająca atmosferę tego miejsca. Im bardziej zbliżałem się do kuchni to słyszałem pobecczywanie . wiedziałem , że to tylko moja psychika tak działa jednak w kuchni dźwięk był nie do zniesienia chociaż nikogo nie widziałem to mimo to cały czas słyszałem ciche beczenie. Postanowiłem nie zwracać na to uwagi i szukać jakiś poszlak których inni przeoczyli . Rozejrzałem się na ścianie widniał krzyż a pod nim napis „ zbawienie jest tym czym jest życie” Miejsce zgonu wydawało się niezamieszkane od dawna co dało mi znać, że ciało zostało tu porzucone. Nie było odkryciem , że sam morderca mógł zadzwonić byśmy znaleźli zwłoki i jego przekaz, tylko co chce nam przekazać? Założyłem rękawiczki i przetarłem stół na którym leżał trup. Kurzu było niewiele pewnie technicy zdejmując go wytarli cały jednak co było dziwne pod kurzem widniał napis „ Nadchodzę” Od razu poczułem jak serce wbija mi się w przełyk a oddech wyrywa ostatek powietrza z płuc. To nie może być prawda, złapałem wielki chlust powietrza niczym nurek bez butli tlenowej i usiadłem na krześle . Siedziałem tak dobre dwadzieścia minut Mijala godzina pierwsza nad ranem kiedy zadzwonił ponownie telefon komórkowy. - Tu Aspirant Harry Engrih, musi pan natychmiast przyjechać na most Hazelli mamy tu trupa i to może mieć związek z pana sprawą. - Będę tam niedługo Wyłączyłem telefon i wyszedłem. Most Hazelli znajdował się koło lunaparku przy ulicy Connor. Jazda nie zajęła mi dużo tym bardziej ,że o tej porze bywa całkowite wyludnienie tej okolicy. Dojechanie na miejsce zajęło mi dwadzieścia minut w oddali widziałem kilka radiowozów i wszędzie taśmy „Miejsce Zbrodni” Podszedłem do pierwszego policjanta, który właśnie notował zeznania przechodniów, którzy znaleźli ciało by mi wskazał drogę, spojrzał na mnie i tylko pokazał palcem , bym się poszedł w stronę wody - - Tam leży- powiedział Trup był we worku oczywiście w stroju księdza na oko miał ponownie około 18-22 lata W duchu modliłem się by nic nie miał w języku jednak kiedy założyłem rękawiczki i sprawdziłem odkryłem , że i ten miał pokiereszowany język tym razem w literę „I”. Na resztę musiałem poczekać na wyniki z autopsji, ale podejrzewałem, że i ten ma na piersiach pentagram. Zadzwoniłem do Szefa mimo później pory - Szefie jestem właśnie na Hazelli i mamy kolejnego trupa w stroju księdza spojrzałem mu do ust i miał ponowie rozcięty tym razem w literę przypominająca „I” - Wiem o wszystkim , mamy dziś niezły szał dwa morderstwa w przeciągu kilku godzin. - Szefie obawiam się , że może być więcej morderstw - Co? Skąd wiesz? - Pierwszy trup jakiego znaleźliśmy miał rozcięty język w wzór litery S zaś drugi I . Obawiam się , że ktoś chyba bawi w naśladowcę JJ Rippera i jego świrniętej siostry. - skąd takie porównanie -Obawiam się, że ktoś wycina tym ludziom języki na wzór napisu „siegiel” czyli owego kozo-człowieka wymyślonego przez JJ Rippera by zatuszować , śmierć ojca i matki - Sugerujesz, że JJ mógł mieć prócz siostry jeszcze jednego wspólnika? - Nie wiem szefie, ale jeśli mam racje to może jeszcze zginać pięć osób, musimy się pospieszyć i złapać go zanim zabije pozostałych - jaki jest twój plan Tom? - pojadę do JJ i spróbuję dowiedzieć się kto jeszcze bawi się w Siegiela oprócz jego siostry, którą zabiłem - dobra myśl , ale jeśli to będzie fałszywy trop to możemy jeszcze pięć razy patrzeć na trupy. -Wiem szefie, wiem Rozłączyłem się . Powiedziałem ludziom którzy właśnie zbierali odciski palców by każdy dowód, każdy trop trafił do mnie, potwierdzili kiwnięciem głowy. Spojrzałem na zegarek była 2:15. Nie było sensu dziś odwiedzać Szpital psychiatryczny Świętego Jakuba gdzie przebywał Ripper, więc wróciłem do domu. Zaparzyłem sobie mocną kawę i wyjąłem zdjęcia do sprawy intensywnie przyglądając się trupowi który został znaleziony jako pierwszy. Zastanowiło mnie skąd zabójca bierze sutanny kościelne, być może zabójcą jest ksiądz? Dlaczego każdy z nich ma pentagram wycięty na piersiach, co to mogło oznaczać? Czy to miała być jakaś obraza? Dokończyłem zimną kawę była 4 rano postanowiłem się zdrzemnąć kilka godzin. Znów miałem koszmar, znalazłem się w fabryce gdzieś na uboczu miasta mając w ręku wiadomość „Odszukaj cel, który jest odpowiedzią na twoje pytania” Podążałem za śladami krwi , aż do drzwi które były zamknięte. Próbowałem je otworzyć jednak nie mogłem mimo, że używałem siły ani drgnęły. Odwróciłem się zobaczyłem siekierę , wiec rozbiłem drzwi i weszłam do środka. Siegiel stał na środku i ociekając krwią wskazał na lustro , gdzie zobaczyłem siebie całego we krwi. Zacząłem rozpadać się, kawałek po kawałku odpadało od ciała , a Siegiel tylko patrzył. Zawołał pełny radości „Już niedługo mój drogi” Obudziłem się była 8:15. Szybko ubrałem się. Udałem się do Szpitala Świętego Jakuba gdzie był przetrzymywany Ripper . Pierw strażnik sprawdził mnie dokładnie czy jestem tym za kogo się podaję, później miałem wizytę z ordynatorem oddziału - Niestety dziś pan nie może się spotkać z Reavem - Co tydzień spotykam się z nim, chcę z nim pogadać! - Przykro mi ale dziś zastrzegł sobie żadnych wizyt i szanujemy każdy przejaw, który prowadził by do poprawy choroby - Chcę z nim porozmawiać na pewien ważny temat, który może nam pomóc rozwikłać zagadkę - Przykro nam żadnych wizyt - Czyli muszę mieć nakaz? - Obawiam się, że tak Wyszedłem z gabinetu tak wkurzony, że tylko nagłe opanowanie uchroniło przypadkowego pacjenta od kopniaka Wsiadłem do samochodu i postanowiłem udać się na komisariat. Musiałem coś wymyśleć jednak cały czas byłem w punkcie wyjścia Kiedy dojeżdżałem zadzwonił telefon, wiedziałem co to mogło znaczyć nie mniej odebrałem - Tom mamy kolejne ciało - Gdzie tym razem? - W starej fabryce papierosów , przyjedź musisz to zobaczyć Przez ułamek sekundy w głowie pojawiła się fabryka ze snu i Siegiel . Po dwudziestu minutach byłem na miejscu, wokół fabryki kłębili się gapie, a jakiś policjant próbował ich odsuwać . Wysiadłem z auta technicy pracowali intensywnie , wokół fabryki było wszystko owinięte żółtą taśmą. Wszedłem do fabryki, ktoś w oddali krzyknął - Tom tutaj Podbiegłem , szef stał oparty o stół i palił papierosa - Tom , chyba masz racje, z tym Siegielem Wskazał mi drzwi za sobą Wszedłem była to małe pomieszczenie gdzie pracownicy mogli zjeść drugie śniadanie Tym razem trup był przybity do ściany gwoździami, oczy miał wydłubane i ubrany był w strój księdza Obok niego na ziemi było napisane krwią „ Nadchodzi” Nałożyłem rękawiczki i sprawdziłem czy to sprawka tego samego psychopaty , czy może ktoś zupełnie inny tylko wspólnym mianownikiem jest zabijanie i ubieranie w stroje księży. Otwarłem jego napuchnięte usta, ujrzałem kolejną literę, tym razem „E”. Miałem pewność, że to ta sama osoba Przez mój umysł przebiegło milion pomysłów i jedna scena która w tej chwili nie dawała mi spokoju , postać która pojawiła się wtedy w oknie u Rippera kiedy wsadzałem go do auta. Jako , że to był moja jedyna poszlaka wybiegłem stamtąd informując szefa. Po godzinie byłem na Farmie gdzie JJ dokonywał swoich lubieżnych masakr. Drzwi do domu były zamknięte i oblepione policyjną taśmą. Przy użyciu siły wszedłem do środka. Wszystko było takie jak zapamiętałem . Wyjąłem broń i udałem się na górę szukając jakiś poszlak. Jednak przeszukując kuchnie i pokój gdzie była martwa dziewczyna , nie znalazłem żadnej poszlaki , która mogła mnie naprowadzić na mordercę. Postanowiłem raz jeszcze sprawdzić w ukrytym pokoju gdzie przebywał Ripper. Oczywiście panowała tam ciemność i smród stęchlizny. Wszystko było tak jak pamiętałem kiedy spotkałem Rippera z jednym szczegółem , zauważyłem karton świeżego mleka. Trzymając cały czas broń i latarkę szukałem jeszcze jednego przejścia, jednak nic takowego nie znalazłem. Wyszedłem na zewnątrz, załamany bo nie trafiłem z moimi przypuszczeniami i ostatni raz spojrzałem w okno tym razem nikogo nie ujrzałem . Znów udałem się do Szpitala Świętego Jakuba tym razem byłem na tyle stanowczy , że dyrektor ugiął się i dostałem wizytę Usiadłem w świetlicy. Jamesa prowadzili dwóch pielęgniarzy . Usiadł naprzeciwko mnie - Niechciałem dziś żadnych wizyt Tom - Nie pozwoliłem ci mówić po imieniu Ripper - Co cie tu sprowadza , zazwyczaj wpadałeś w środy, a dziś mamy sobotę, jeśli pamięć mnie nie myli - ktoś naśladuje twoją siostrę w byciu Siegielem - co? - to co słyszysz , ktoś się bawi w zbawienie, że Siegiel powróci - a więc to już się zaczyna - co się zaczyna? - prawdziwy powrót dzień sądu ostatecznego - sam przecież mówiłeś , że Siegiel to bajeczka wymyślona przez Ciebie by wytuszować zabójstwo - po części tak gdyż ową bajeczkę jak to sam twierdzisz przeczytałem starej księdze którą ojciec trzymał pod kluczem a zwała się Eden Piekła autorstwa Roberta Fricka z 1966. Proponuję ci odnaleźć ową księgę dowiesz się kim był Siegiel - powiedz, czy miałeś jeszcze jednego wspólnika prócz swojej siostry? - Nie miałem, a osoba która zabija nie jest ze mną powiązana po prostu przygotowuje się na przyjście siegiela - Co masz na myśli, że się przygotowuje - Zapewne znalazłeś ludzi ubranych w dziwne stroje z językami na wzór liter - Tak, czyli owy morderca posługuje się książką, w której napisane jest, że siegiel wróci i każdy musi przekazać wiadomość stąd języki pocięte w litery? - Dokładnie -Byłem w twoim domu i nie odnalazłem książki - I nie odnajdziesz spaliłem ją kiedy Roksana stawała się coraz potężniejszym Siegielem - Dlaczego to zrobiłeś? - Może dlatego, że powoli traciłem siostrę na rzecz upiora - Odezwę się za tydzień - Nie musisz Wyszedłem stamtąd i udałem się autem do pobliskiej biblioteki Podszedłem do biurka gdzie pani bibliotekarką grubo po sześćdziesiątce czytała jakaś powieść -Przepraszam macie może Eden Piekła autorstwa Roberta Fricka z 1966. Pani za ladą spojrzała na mnie i odpowiedziała - Ma pan szczęście mamy tą pozycje - Nawet nie wie pani jak niezmiernie się cieszę Kobieta zaprowadziła mnie do stolika i kazała założyć mi białe rękawiczki po chwili przyniosła stara księgę - Przepraszam nie wie pani czy dużo powstało egzemplarzy tej książki? - Z tego co pamiętam było bodajże dziesięć lub jedenaście książek, jednak Kościół zareagował i kazał spalić wszystkie pozycje udało im się spalić siedem . To jest jedna z ocalałych niestety nie wiem gdzie są dwie ostanie ale niech pan mi wierzy są wartę kupę kasy. - Co pani ma na myśli? - No wie pan z tą książka same kontrowersje, gdyż Robert Frick był księdzem w pobliskiej parafii. Po napisaniu został wydalony a następnie po kilku dniach znaleziony martwy w swoim domu a ktoś napisał jego krwią , na drzwiach „ Nadchodzę” - Ktoś go zamordował? -Było o tym głośno w prasie, że herezyjski ksiądz został zabity, szczerze Panu powiem , że podobno wszyscy mieszkańcy się cieszyli kiedy był chowany - To wstrząsające -Tak, a teraz pan pozwoli zostawię pana z Edenem Piekła Kobieta odeszła. Miałem pierwszy sensowny trop od rozpoczęcia śledztwa ktoś przebiera ludzi w strój księdza na znak autora książki. Otworzyłem książkę na pierwszej stronę było napisane „Ten kto czyta już jest przeklęty” Dziwna zachęta na przeczytanie, ale zacząłem czytać dalej przewróciłem kartkę Legenda głosi, że Siegiel był karą za zdradę przez młodą kobieta wobec lucyfera który się w niej kochał , kiedy się o tym dowiedział, obiecał jej skarby jeśli przyprowadzi najpiękniejszą kozę w całej wsi, ta oczywiście zgodziła się kiedy lucyfer otrzymał kozę . Wyjąwszy dwa worki związane powiedział, że w jednym trzyma skarby o jakich nie śniła, w drugim syna o jakim nie śniła. Oczywiście to był blef i od początku planował dla niej syna. Kiedy wybrała worek ze synem dokonało się jej wnętrzności zawyły i rozerwał ją od środka mały chłopiec o twarzy kozy Ksiądz miał niezłe wizje pisząc takie głupoty ale przeczytałem , jeszcze kawałek Siegiel kiedy dorósł stał się wojownikiem który zabijał swoich przeciwników a następnie zjadał ich wnętrzności, zaś w oczach pozostawał dwie dziury ,a do ust wkładał krzyżyk. Był prawie nieśmiertelny, jedynym słabym cel był jego łeb , który chronił pod specjalnym płaszczem. Walczył na każdej możliwej wojnie ciesząc swojego ojca w piekle. Po pewnym czasie lucyfer zaczął się niepokoićć gdyż Siegiel stawał się coraz potężniejszy na ziemi więc jego panowanie mogło w każdej chwili ulec zmianie. Postanowił złapać w pułapkę Sigiela i zabić go. Pewnego dnia Lucyfer wezwał Siegiela do siebie gdy ten się zjawił ojciec obiecał mu milion żyć jeśli odda kaptur, ten oczywiście nie chciał się zgodzić, więc rozgniewany ojciec rozpruł jego szaty i wsadził w usta siedmiu ludzi którzy w kolejności tworzyli imię singiel. Siegiel tracąc kaptur stał się słaby. Teraz Lucyfer mógł go z łatwością zabić i powrócić na tron okrucieństwa. Odciął głowę Siegielowi a następnie umieścił ją w pentagramie by nigdy nie wydostał się z jego królestwa na ziemie. Raz na 666 lat jest szansa na zmartwychwstanie Siegiela by tego dokonać sekta Zakon Chrzcicieli Pełnego Zła w 1333 chcieli dokonać tego przy pełni, łapiąc siedmiu ludzi,…