Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 7 min czytania

Finał

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Długi, głęboki sen, który kończy się w środku nocy, jest dla mnie wielkim łykiem tlenu, po wynurzeniu się z jeziora nocnych mar. Otwieram oczy i znowu wpadam w nasz pół realny świat.

Mroczny pokój, a w mej głowie nadal snujące się ponure postacie. Życie poza życiem, skrytym w ogromnym akwarium. Przez lekko uchylone okno dobiega do moich uszu ledwo słyszalny oddech. Podchodzę, odsłaniam grubą zasłonę i w tym samym momencie postać, która była za szybą podnosi wzrok. Naokoło nas cisza wydaje się krzyczeć. Powyginane ze zgryzoty gałęzie drzew zamierają z braku wiatru, który zatrzymuje się by odbić nasze oddechy na szybie. - To ty?

Mówię z lekką obawą przykładając swą otwartą dłoń do chłodnego, zaparowanego okna. - Chcę uciec... to mój czas na pożegnanie... Powiedział i odszedł. Mój własny demon, przeszedł kilka kroków odrywając dłoń od mej zimnej, kościstej ręki za szkłem, by za chwilę zniknąć w mrokach nocy. Przyszedł jednak następny - już inny. Chciał rozpocząć rozmowę: - Bądź... ze mną. Drżące, czarne usta wypowiadają kilka słów by wplątać mnie w pajęczynę zdarzeń. - Przecież żyjesz w innym świecie. To niemożliwe - nigdy się nie spotkamy...

Jego szybkie spojrzenie uderza w głąb mej podświadomości. Krzyknął, a dźwięk jego głosu rozniósł się jedynie w mej głowie. Znowu podniosłam dłoń przyciskając ją do szyby - wydał się jeszcze bardziej ożywiony. - Nie możesz odmówić. Stracę bez ciebie sens... pozbądź się wszystkich myśli... przestań kochać i nienawidzić, niech obce będą dla ciebie jakiekolwiek uczucia. Przyłącz się do nas... bądź ze mną. - A okno? Przecież nie potrafimy go otworzyć. Na jego twarzy nie malowało się nic. Tylko kącik ust wydał się lekko zgiąć. Nie uśmiechnął się, powtórzył jedynie swój niemy krzyk i odchylił w przeciwną stronę. - Poczuj w sobie lekkość... Mówił wolno, a jego słowa tworzyły echo rozpierając mą czaszkę. Nie czułam bólu - słyszałam jedynie jego głos. Przed mymi oczyma zaczęły powstawać różne obrazy, malowały się nierealne wizje... unoszące się cienie przechodziły przez ludzkie ciała, zbierały perły i wsypywały je do paszczy ogromnego smoka. Ludzie tańczyli na bezkresnych polach. Wszędzie przelewała się nienawiść. Zło, gasiło świece na długich cmentarzach, a chmury spowijające okolicę rozkwitały przy każdym gasnącym płomieniu. Poczułam lekkość będącą zapowiedzią nadejścia Legionów. - Przestań czuć cokolwiek... inaczej zginiesz. Zginiesz beze mnie... Poczułam jak moja dusza mnie opuszcza i z góry obserwuje zachowania mego ciała. Stojąc przy oknie, wiłam się jak wąż, nie odrywając dłoni od szyby. Czułam górowanie jakiejś potężnej siły, która zbliżała się do mnie. Chciałam by w całości mnie ogarnęła. Mogłam się jej w całości oddać, zaufać i nic nie mówiąc, o nic nie pytając znać wszystkie odpowiedzi. Nagle pomiędzy tymi wszystkimi wizjami zaczął błyszczeć jakiś płomień. Długa złota nić skupiająca się w jednym punkcie. Mignęła mi przed oczyma czyjaś twarz. Pojawił się przebłysk świadomości i zakłócił słyszalność jego głosu. Najwyraźniej poczuł się zagrożony i…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Finał — czytnik · opowiadania