Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 4 min czytania

Flame

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Delikatne światło w garderobie wypełnionej barwnymi kostiumami. Ostatnie poprawki przed ogromnym owalnym lustrem. Czarna suknia z odsłoniętymi ramionami, ale nie było jej zimno. I dym, chyba papierosowy, choć nie jestem tego pewna. Wygładziła fałdy na rozszerzającym się ku dołowi materiale wieczorowej kreacji i westchnęła. Chwila ciszy wlokła się. Na korytarzu przerwałyy ją rozmowy i ktoś zapukał. Nie czekając, aż usłyszy:"proszę", ta osoba prawie wbiegła do garderoby ze śmiechem. Obróciła się i plecami zamknęła drzwi."To Ty jeszcze tutaj?" - spytała lekko zaskoczona. Kobieta w sukni odwróciła głowę i sięgnęła po pędzel do pudru, po raz kolejny. "W tym roku się trochę spóźniają" - odpowiedziała - "ale przyjdą" - dodała. Gość, też kobieta, i też w wieczorowej sukni - w hiszpańskim stylu i z piórami na głowie, podeszła bliżej do lustra nieco zmieszana. "Moi się spóźniają" - powiedziała cicho - "nigdy tego robili, a strasznie się stęskniłam". Przez chwilę wpatrywały się w swoje odbicia w smutnym milczeniu. Jedyną oznaką upływającego czasu był falujący dym z jednego papierosa. Znów ktoś uderzył w drzwi trzy razy i wsunął głowę. Był to mężczyzna, wydawał się być znajomym. Cicho rzucił: "Dita, no chodź już, przyszli do Ciebie" - po czym oboje odwiedzający zostawili Marlenę samą. Marlene - właśnie takie imię kiedyś nosiła, zanim. Zanim. Zanim? Przeżyła tamto wydarzenie. Wtedy wszystko wyglądało inaczej. Nawet słońce świeciło inaczej. Ale nie chciała nad tym rozmyślać. Postanowiła wyjść ze swojej garderoby i zobaczyć przygotowania u innych. Przecież i tak w razie potrzeby odnajdą ją. Nieważne, jak daleko pójdzie i w który korytarzyk skręci, pan w idealnie skrojonej kamizelce dogoni ją i uroczystym tonem oznajmi, że już czas. Zamknęła drzwi za sobą, nie było potrzeby nosić przy sobie kluczy, wszyscy tu się znali. Bardziej lub

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Flame — czytnik · opowiadania