Psychologia · 5 min czytania
fragment całości, bez reszty i bez tytułu
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Siedziałem z dziewczyną w parku, wyrwaliśmy się z lekcji. Plan się powiódł, teraz więc zamurowany jej urodą wpatrywałem się to w jej profil, ale tylko z ukosa. Śliczna! Swiadome milczenie trwało, ona czekała na mój ruch, inicjatywę. Ja natomiast chciałem byc kimś, kimś innym oryginalnym, pokazac swoją wyjątkowośc. Problemem było jak to ując w słowa, cały ogrom swojego jestestwa skurduplic przemocą do tych zgłosek, plątał mi się język, niczym pisklak w gniezdzie niby gotowy do lotu, ale ciągle bez gotowości sprawdzenia. Drgałem więc afazją, może mam jakiś uraz. Przecież to jest niemożliwe, żebym tak...Myśli osmotycznie wychodziły z nakazanego koryta. Błądziłem więc, nie chcąc byc banalnym, pretensjonalnym, bezpretensjonalnym, jowialnym,dandysowatym, protekcjonalnym,szaro-mydlanym, zdefiniowanym. Lecieliśmy poprzez czas, zaczepieni na ławeczce jak dwa szpaki. Cisza, dodatkowa blokada. Trwała tak długo, że obojętnie co powiem, zabrzmi jak paliatyw. Cisza, banalnośc, bujały wagą, nie mogąc się zdecydowac. Widząc kątem oka jej postępujące znieciepliwienie, rzucając wszystko na jedną kartę wciągnąłem powietrze, przeczyściło mi chyba cały układ nerwowy bo palnąłem: - Piękna pogoda.- Kurwa, jaki banał, topiłem się, topiłem się w maż. - Nie, nie pozwalam, nie... Obudził się, tuż przed sygnałem budzika, budzika z tępą melodyjką. Budzika o jednej tylko zalecie, która w drodze naturalnej selekcji pozwoliła mu przetrwac, a która machinalnie raczył zwryfikowac ciskając nim o ścianę. Suchy trzask i cisza. - Muszę kupic nowy, weryfikacja negatywna. Ogromny ból głowy ze snu, pozostał na jawie, ręką otarł ślinę z kącika ust. Zaraz też zmacał obcy kształt bodący go w biodro, butelka. Chwycił ponaglany pragnieniem, odrzucił jednak w ślad za budzikiem ponaglany rozczarowaniem. Trzask innego rodzaju, pyknięcie z pogłosem, i feerią drobnych dzięków. - Ładnie, ale bez sensu.- Powiedział do siebie. Szukał dalej wokół swojego poziomego królestwa, czegoś na pragnienie, bezowocnie. - Wszystko wypiłem.- Rozczarowany, pomarszczony, udał się do gabinetu, otworzył szafke, złoto koniaku, uśmierzacz bólu egzystencji. - Ten ból trzeba zdezynfekowac.- Zasiadł za biurkiem, w miękki fotel, odchylił się maksymalnie. Obrócił bokiem do biurka, pierwsza szklanka…