Inne · 4 min czytania
Gdy serce pęka na pół
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Z pozoru wesoła. Wewnątrz płacz umierającego zwierzęcia. Tak można ją opisać. Siedzi na huśtawce w parku z papierosem w dłoni, a słone łzy spływają po jej policzkach, przy okazji rozmazując czarny makijaż. Dochodzi już północ, ale ona nic sobie z tego nie robi. U jej stóp leży niewielki, biały kundelek. Śpi. Po raz ostatni zaciąga się trującym dymem. Wstaje. Zaskoczony pies podrywa się, sierść na jego grzbiecie staje sztorcem. Jednak jego Pani nic nie grozi. Uspokojony patrzy na nią ciepłymi, brązowymi oczami pełnymi miłości. Ona tego nie zauważa. Patrzy przez park w okna bloku na przeciwko. Światło jest już zgaszone. Zniechęcona rusza w stronę klatki schodowej. Cicho wspina się po stopniach prowadzących na pierwsze piętro i wchodzi do mieszkania. Uderza w nią mocny zapach alkoholu. Jej twarz wykrzywia grymas obrzydzenia. Nie znika nawet, gdy weszła do pokoju i zamknęła za sobą drzwi. Jest zmęczona. Życiem w szkole i tym w domu. Zniechęcona swoją egzystencją przebiera się w koszulę nocną i gasi światło. Po chwili grzeje się już pod ciepłą kołdrą. Pies razem z nią. Wpatrzona w ciemność, przysłuchuje się jego równomiernemu oddechowi. W głowie plączą się sprzeczne myśli. Zdaje się, że walczy z wewnętrznym wrogiem. Nagle gwałtownie wstaje z łóżka i idzie do kuchni. Łapie za najostrzejszy w domu nóż - ojcowską Rapalę. Z pustym wzrokiem wraca do pokoju i siada przed komputerem. Włącza przeglądarkę internetową i dodaje notkę na bloga. Notkę o treści: "Do zobaczenia w piekle". Gasi urządzenie i…