Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 3 min czytania

Gdy śpi...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Z każdym dniem budził się coraz później. Rozkoszował się snem, tym, że w marzeniach sennych może zrzucić z siebie ciężar bycia sobą, „sobą rzeczywistym”. We śnie przyjmował inną tożsamość, miał inny pakiet cech, nie ważne, czy „inny” znaczył lepszy, czy gorszy, istotne było to, że nie pokrywał się z jego własnym bagażem wad i zalet... ( zalet...jakich zalet?...przecież on wiedział, że ich nie ma i że nigdy ich mieć nie będzie...). Sen izolował go od konieczności przebywania z samym sobą, był azylem... chronił go przed całą tą okropnością, która wyszła z łona jego matki. Nie miał w swoim mieszkaniu żadnego lustra, unikał też kontaktu oczy-jego własne ciało, mało mówił, by nie musieć siebie słuchać, odzywał się jedynie z konieczności, gdy należało wypowiedzieć parę słów w celu załatwienia czegoś w urzędach lub zrobieniu zakupów potrzebnych by zapchać żołądek i zapomnieć o narzuconej liście potrzeb fizjologicznych. Spał i tylko wtedy naprawdę BYŁ. Za bramą dzielącą świadomość od marzeń sennych zostawiał wszystkie swoje chore myśli, uczucia i popędy. Gdyby mógł przespać całe życie – oddałby za to wszystko co posiadał, choć... nie oddałby duszy. Wierzył, że mimo tej ogarniającej jego ciało i umysł zgnilizny, mimo zepsucia wewnętrznego jego dusza była nienaruszona, czysta i…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Gdy śpi... — czytnik · opowiadania