Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 6 min czytania

Geneza nowego świata cz.1

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Jedziemy już dobre 5 godzin. Benzyny zaczyna brakować,a Alicja czasem musi stanąć,ponieważ ma chorobę lokomocyjną. Żeby w samochodzie nie panowała cisza zaczęłam opowiadać całą historię,która wydażyła się przed miasteczkiem. -Razem z Dimitrjim siedzieliśmy w moim domu,kiedy nagle usłyszeliśmy syreny radiowozów policyjnych oraz straży pożarnej.Włączyłam telewizor z nadzieją,że będą mówil co się stało. Mówiono,że w jednym z Amerykańskich laboratoriów prowadzono badania na ludziach chorych na raka mózgu.Na początku wszystko było dobrze,a naukowcy byli prawie przekonali,że po tylu latach wynaleźli lekarstwo na raka,lecz pacjent,który był jednym z "królików doświadczalnych" i zaczął zdrowieć nagle zmarł w nocy 11 sierpnia. Kiedy pielęgniarka przyszła do niego widziała go stojącego w kącie.Plecami do niej. Chwyciła go za ramię a on ją zaatakował i ugryzł ją w szyje.-Tak po prostu-Opowiadałam dalej. -kiedy trzej naukowcy chcieli powstrzymać "zmarłego" pacjenta zza pleców zaatakowała ich pielęgniarka.-Mówiłam z miną jakbym zobaczyła ducha. -Wtedy choroba się rozprzestrzeniła.Wyłączyłam telewizor i spojrzałam na Dimitrjego.Byłam zszokowana.-Mówiłam dalej. Nagle samochód zatrzymał się. przed nami stała grupka trupów.Bertram zaczął szukać czegoś w kieszeniach swoich spodni. Wyjął scyzoryk,co prawda mało przydatny w takich spawach,gdyż jednym małym scyzorykiem nie załatwi się siedmiu trupów... Oprócz scyzoryka Bertrama nie mieliśmy żadnej broni.Zaczęliśmy się rozglądać po samochodzie w oczekiwaniu,że znajdziemy coś przydatnego. Trupy były zajęte jedzeniem jak się nie mylę sarny,trudno było rozpoznać,bo ciało było zakrwawione i poszarpane.Nie zwracały na nas uwagi. Wszyscy się baliśmy i nie wiedzieliśmy co mamy zrobić w takiej sytuacji. Pewnie najrozsądniejszym pomysłem byłaby po prostu ucieczka z samochodu,ale było tam zbyt dużo potrzebnych rzeczy oraz jedzenia.Po prostu nie mogliśmy tego stracić. Zapadła cisza...Moje oczy przeszły na nogi. Nagle na mojej twarzy zabłysną szelmowski uśmiech.Okazało się,że pod siedzeniem znajdował się niewielki pistolet,jak się nie mylę jest to Walther CP99 Compact 4.5 mm Mój tata kiedyś kolekcjonował pistolety.Oczywiście miał na nie pozwolenie. Wyjęłam pistolet zza nóg i pokazałam go Dimitrjemu. On sprawdził magazynek.Zostały trzy naboje,nie starczy na wszystkie trupy. Nagle przyszło mi do głowy,że w bagażniku mogły być bronie,musiały być! Mój pomysł jest taki,Ktoś musi czymś zająć trupy a ja zajrzę do bagażnika.Pomysł był dosyć dobry,co prawda można było wymyślić lepszy,ale nie mieliśmy dużo czasu. Do…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Geneza nowego świata cz.1 — czytnik · opowiadania