Aktualności · 3 min czytania
Głośno chciałby wykrzyczeć,
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Głośno chciałbym wykrzyczeć, lecz brak mi możliwości i siły przebicia. U schyłku lat 60-tych jako uczeń odbywałem praktyki pod ziemią w kop. Halemba. W szkole kładziono nacisk na zagożenia gazowe, chcąc tym uczulić nas byśmy byli umysłowo dojrzałymi w swej odpowiedzialności za życie wspóltowarzyszy w pracy górniczej. Nasze praktyki odbywały się pośród pracowników oddziałów wydobywczych. Co prawda odwalaliśmy najcięższe prace transportowe na własnych barach i wybieranie wyciśniętego spągu, ale traktowano nas jak małolatów. Już wtedy zauważyłem iż palenie papierosów na dole przez górników jest normalką z którą należy się kryć ze względu na zakaz z powodu metanowości kopalni. Kiedy rozpocząłem zawodową pracę w tejże kopalni HALEMBA z początkiem lat 70-tych jako palacz, stroniłem od tego procederu i drażniło mnie to, iż ktoś nieodpowiedzialnie naraża mnie i innych na śmierć nie mogąc zapanować nad swym nałogiem przez osiem godzin. Jak pamiętam bywały wybuchy metanu na kop.Pokój, Walenty Wawel, czy innych. O tych wypadkach media zawsze milczały, wewnętrznie doszukiwano się różnych przyczyn, oprócz tej iż jakiś debil wypalił swego ostatniego cygareta. Temperatury w jakich przychodziło nam pracować często przekraczały dopuszczalne normy, zatem pracowało się jedynie w slipach i gumowcach. Po odstrzale przodka, gdy jeszcze dobrze nie zostały wypędzone postrzałowe dymy z rękawicami na twarzach niczym w maskach przeciwgazowych…