Kryminał · 4 min czytania
Głupich nie sieją - cz. III
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Już właściwie ustaliliśmy, jaki będzie następny krok. Miły pan inspektor poprosił jednego ze swoich kolegów o zdjęcia i rozłożył je przede mną na stole. Trochę otrząsało mnie na myśl, że mam na nie spojrzeć, ale nie było wyjścia. Stwierdziłam, że należy mieć to szybko za sobą i w końcu spojrzałam. Zdjęcia były oczywiście kolorowe, co tylko wzmagało dodatkowo odczucia estetyczne. Zobaczyłam faceta, który był mi doskonale znany. To znaczy, znany, jak znany. Plątał się koło Izy od kilku miesięcy, wyznając jej gorące uczucia. Iza goniła go od siebie wytrwale, jak tylko mogła. Myślałam, że bez rezultatu. Aż do teraz. Czyżby walnęła go w napadzie bezradnego szału, po tym, jak kolejny raz wpakował jej się bez uprzedzenia do domu? Kaziu, to bez wątpienia był Kaziu.
Nie wyglądał pięknie. Nie wiem, co go trafiło, ale musiało to być coś twardego i dużego. Łepetyna poszła w drzazgi. Właściwie rozpoznałam go po czarnych, trochę przydługich włoskach, z których nie raz śmiałyśmy się z Izą. - Co mu się stało, jeżeli wolno spytać? – spojrzałam z zaciekawieniem na inspektora. Policjant zignorował moje pytanie. Trudno się dziwić, w końcu to ja, a nie on, byłam słuchana.. - Jakoś nie widzę, żeby była pani zbytnio przejęta stanem denata – stwierdził. – Czy zna go pani? - Tak. To znaczy trochę – zawahałam się. - To taki jeden dochodzący Izy. Niejaki Kaziu. Musi mi pan wybaczyć, ale nie znam nazwiska. Kręcił się koło niej od dłuższego czasu, ale nie był w typie Izy, więc go spławiała. Denerwował ją. - Jak bardzo ją denerwował? – zainteresował się inspektor. - Jestem pewna, że nie do tego stopnia, żeby mu przywalić czymś ciężkim – obruszyłam się. – - Zakochany kretyn i tyle. - No tak, to tłumaczy wszystko – stwierdził z przekąsem inspektor. – Dobrze, sprawdzimy to. Teraz chciałbym wiedzieć, gdzie jest pani przyjaciółka. - Też chciałabym to wiedzieć. Myślałam, że jak przyjadę, to ją zastanę. Wyraźnie chciała ze