Zbrodnia · 4 min czytania
Gniew się szerzy.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Złość, gniew, wściekłość. Znasz to uczucie. To nieprzyjemne mrowienie w ciele, pokątne plany zdające się same układać w Twojej głowie. Chęć uderzenia czegoś., Chęć zabicia kogoś. Tak po prostu jest, nie musi być bezpośredniej przyczyny. To bycie człowiekiem. Jak sobie z tym radzisz? Pijesz drinka? Idziesz pobiegać? Słuchasz muzyki? Banał. Próbowałem wszystkiego – nic nie działało, a to uczucie wprowadzało mnie w coraz większy obłęd. Lecz to obłęd był właśnie lekarstwem. Przynajmniej na początku. Patrz, do czego mnie to doprowadziło. Dlaczego właściwie się tłumaczę? I tak nie mogę już nic zrobić. Mogę? Żartujesz sobie. Znam swoją pozycję, znam Twoje obowiązki, znam wasze prawo. Ale wiesz, co sobie myślę? Nie różnisz się ode mnie. Skończysz tak jak ja. Słyszałeś o kole historii? Cyklu życia? Wszystko się powtarza. Za jakieś kilkanaście lat powiesz sobie – ten stary popapraniec miał rację. Zadasz sobie pytania. Czemu tu jestem? Dlaczego to zrobiłem? Będziesz szukał odpowiedzi w przeznaczeniu, losie, własnej głupocie. Ale to nie tak – jesteśmy po prostu ustawieni na autodestrukcje. Nie, nie wszyscy, tylko tacy jak ja, ty. Znajdzie się kilku, wierz mi. Wiem, co teraz myślisz. Ten wariat mnie nie zna, nie wie kim jestem, pieprzy tylko głupoty. Właściwie to masz rację. Może i nie wiem, kim jesteś. Wiem jednak, co czujesz – złość. Chcesz mieć już to za sobą. Bam-Bam, pakujemy do worka i mogę jechać do domu na kolację. Wściekłość jednak zostaje, ukrywa się po zakątkach umysłu i czeka. Jest w tym cholernie dobra. Wiesz, co jest jej drugim atutem? Cholernie dobre wyczucie czasu. Jak zaatakuje to nie będzie odwrotu. Nie będzie, bo nawet nie spostrzeżesz, że to już ta uliczka, z której wyjścia po prostu nie ma. Nie wierzysz – nie musisz, i tak to przeżyjesz. Nie rozumiesz – nie potrzeba zrozumienia i tak to Cię czeka. Zaschło