Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 3 min czytania

Grajek

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Siedział oparty o szara ścianę, a gitara leżała obok. Była zniszczona produkcji polskiej, lubelska. Nie grał obserwując przechodniów, którzy odwzajemniali mu się tym samym. Patrzyli tak na siebie, on zdziwiony ich wzrokiem, a oni zdziwieni jego bezczynnością. „Czy chce, abyśmy mu płacili za same siedzenie?” – myśleli, ale niedługo zadręczali się ta myślą. Za 10 metrów wracali już na podwórko swoich spraw. Jeszcze większe zdziwienie wywoływał brak kapelusza czy garnka w którym lądować miały brzęczące monety lub jeszcze milej szeleszczące banknoty. On jednak nie grał, tylko siedział obserwując masę przechodzących ludzi. Z letargu wyrwał go jeden Wietnamczyk, który miał budkę z kotami naprzeciwko. Mały był ruch dzisiaj, w ten jesienny deszczowy dzień więc Azjata nie miał wiele pracy. Wyglądał tylko przez swoje okienko podpierając brodę dłonią i patrzył przed siebie. Na początki miał nadzieję, że chłopak z naprzeciwka zacznie grać jakieś melodie, które umilą mu czas, a i może klienci wabieni muzyką zaczną kupować smażone koty? Nic takiego nie nastąpiło. Sprzedawca pomyślał, że może chłopak jest głodny, a że był człowiekiem litościwym i dobrym to zabrał porządny kawał średniowysmażonego kota, podszedł i dał. Chłopak popatrzył na niego szklanym wzrokiem, ale wziął bez słowa i zaczął jeść. Kiwnął na znak wdzięczności, a Wietnamczyk odszedł. Efekt nie nadszedł od razu. Azjata dopiero po godzinie czy dwóch usłyszał delikatne dźwięki gitary. Chłopak zaczął grać cicho, nie szarpał

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%