Psychologia · 4 min czytania
Great. Great Nothing.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
“(...) najpierw cię położą w kołysce, potem w trumnie. Ot i żywot cały. A wieczność to trochę paprochów i kości na dnie zbutwiałej trumienki. I nie ma żadnego : “Non omnis...”. Bo umierasz cały i wszystek. Pan Bóg splajtował na tym interesie. Trzeba by tę upadłość ogłosić w całej branży, we wszystkich kościołach. Człowiek nie jest trzciną na wietrze, tylko żyjącą padliną...(...)”
j. krzysztoń “obłęd’ tom I.
Nie wiem czy to straszne. Ale to pierwsze uczucie, które się we mnie rodzi kiedy Ją widzę. Przecież Jej twarz, dłonie, Jej Wszystko wygląda tak jakby leżało w trumnie. Jej oczy. Z pozoru otwarte, ale równie dobrze mogłaby leżeć w trumnie z otwartymi oczami i to nikogo by nie dziwiło, nikt nie czułby potrzeby podejścia i zamknięcia powiek tej nieżywej już kobiety.
Ilekroć byłam na pogrzebach zawsze ogromnym zaskoczeniem był dla mnie widok ciała znanej mi przecież osoby. Ciało sztywne i twarz zupełnie niepodobna do tej, na którą mogłam kiedyś patrzeć bez lęku.
Do pogrzebu Tej Kobiety można się zawczasu przyzwyczaić. Ona niby idzie sobie tą dróżką, niby uśmiecha się do mnie za każdym razem, gdy mamy możliwość przebywania w tym samym pomieszczeniu. Czasami coś powie, ale rzadko, zazwyczaj nie słyszy pytań i rozmów kierowanych w jej stronę. Kiedyś pamiętam jak podziękowała mi za herbatę, chyba owocową. Że dobra. “Smaczna taka owocowa”. Patrzyłam w jej oczy i nie mogłam niczego zobaczyć. Żadnego zadowolenia, zapachu owocowej herbaty, która tak bardzo jej smakowała. Niczego w tych oczach nie było. W zasadzie to nawet Śmierci w nich nie było. Nawet Pustki.
Kiedyś celowo na spotkanie z nią zabrałam aparat. Czarno biały film. Nie musiałam nawet czekać na