Inne · 3 min czytania
Gwiazdkowe Życzenia trzecie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
No i Święta nadchodzą, i zimno na dworze, I zakupy wzmożone, i pieniędzy mniej szkoda, Patrzy Mama w swój portfel i mruczy 'Mój Boże', Z nieba znów kapie śnieżek (też woda, też woda...). Karpia czeka znów wyrok, o czym wszyscy już wiecie: Chyba kupię mrożonkę (litościwiec – wiadomo) Bo jak ma się przyrządzić rybkę tę w galarecie, Gdy od lat osiemnastu nie ma w Polsce już ZOMO, Co by zwierza utrupić... A zaś ubić samemu To tak jakoś nieładnie, jakoś tak nie przystoi... Tak więc życia nie wezmę temu karpiu biednemu! Kupię sopel! No niech się karp nie trzęsie, nie boi! Cóż makowiec – rzecz śliska! Mak z uprawy jest dziadka, Lecz z tym też jest związane dosyć spore ryzyko: Czy w nim jest coś z opiumu, oto spora zagadka Bowiem mak dziadek zasiał na swej działce na dziko. Barszcz z uszkami też groźnie się gotuje od rana, Bo czerwony, a kolor bardzo to podejrzany, A te uszka, mój Boże, czy też nie są z Urbana, Bo zbyt duże... Z grzybami!!!... Może zwykłe? O rany... Pascha znów się szykuje... I niech mi Rusycyści Swych protestów nie wnoszą, że to jest wielkanocne: Pewnie wnoszą protesty z samej czystej zawiści, Że dziewczyny przy Świętach obu są w kuchni mocne I sery ucierają z żółtkami na twardo, Bakalii dokładając z wielkim wielce gustem, Tradycji sprzeciwiając się jak zwykle hardo, Aczkolwiek miękko przy tym swym kołysząc biustem. Lecz oto Gwiazdka świeci! Zasiądźmy-ż do stoła I wspólne…