Akcja · 5 min czytania
Gymnasium
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wyszykowanie się do szkoły zajmowało mi przeważnie ok 20 minut. Tego rana, stałam dobre pół godziny przed lustrem analizując własne odbicie. Dotąd nie doszukiwałam się w sobie ukrytych mankamentów. Akceptowałam siebie taką jaką byłam. 156 wzrostu, drobna brunetka z naturalnie falowanymi włosami, opadającymi na ramiona. Mały, prosty nosek, wąska górna warga, dolna pełniejsza, szpiczasty podbródek i lekko chomikowate policzki, duże piwne oczy. Nie znosiłam tych swoich policzków i pękatych łydek. Byłam dumna z biustu który już wieku piętnastu lat był dość wydatny, a wiem że dzięki genom będzie on prawdziwą ozdobą kiedy dorosnę. Mama i babcia z premedytacją użyły swoich wdzięków przy usidlaniu swoich mężów. Mnie ponoć czekało to samo, nie żebym zamierzała wpychać piersi pod nos mojemu wybrankowi, tego akurat sobie nie umiałam wyobrazić.
Stałam więc przed lustrem pochłonięta myślami , kiedy do pokoju wpadł tata i zaczął mnie musztrować. Pokazał palcem na zegar. Nogi ugięły mi się w kolanach. Jeśli w tej chwili nie wyjdę, czeka mnie wejście pełne złośliwych uwag, w środku lekcji. Złapałam za torbę i już biegłam chodnikiem na zajęcia. Tego dnia miałam szczęście, udało mi się dotrzeć do klasy równo z dzwonkiem. Razem z 28 innymi osobami wtoczyłam się przez wąskie drzwi do małej klasy, na lekcje biologii. Usiadłam z tyłu, razem z dziewczyną której imienia jeszcze nie poznałam, a która z mojego punktu widzenia musiała należeć do tej samej kategorii co ja. Pomyślałam że warto się z kimś zaprzyjaźnić, w końcu najbliższy rok będę skazana na tych ludzi. - Cześć, nie znamy się... jestem Tośka – wybąkałam niezdarnie
Chwila jej milczenia wydawała się dla mnie nieskończonością. W końcu blond włosa towarzyszka z ławki wolno odwróciła swoją twarz w moją stronę.
- Co skłoniło cię do odezwania się do mnie, hm? Siedzimy razem w ławce, nie znam tu nikogo, chciałam być miła – tłumaczyłam
- Jesteś trywialna, nie odzywaj się więcej do mnie. Bądź miła dla kogoś innego!
Skłamałabym twierdząc że jej słowa mnie nie zaskoczyły. Byłam w szoku. W dawnej szkole znałam mnóstwo dziewczyn które snuły się jak cienie po korytarzach, przemykały niemal niezauważalne. Kiedy się taką zagadnęło najczęściej była zbyt zawstydzona żeby coś odpowiedzieć, agresją reagowały te które żyły we własnym, wyizolowanym…