Fantastyka · 5 min czytania
Hagrid wydalony z Hogwartu
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Zapadał zmrok. Na korytarz padały promienie księżyca tworząc jasne cienie, przez które przenikały co i raz dwie zupełnie różne od siebie osoby.
Jedną z osób był brodaty, szczupły mężczyzna w purpurowym płaszczu i sterczącą tiarą czarodzieja na głowie. Zaś drugi zataczał się za brodaczem, a był dwie głowy wyższy od niego i dwukrotnie szerszy. Chłopak głośno szlochał.
- Psorze - zagrzmiał olbrzymi chłopiec. - Przecież psor mnie zna, ja nigdy... - głośno zawył, wycierając twarz w rękaw szkolnej szaty, która miał na sobie.
- Rubeusie - powiedział Albus Dumbledore zatrzymując się w jednym z basków księżyca. - Nic nie mogę poradzić, dowody są jednoznaczne. Chyba nie zaprzeczasz, że trzymałeś tego pająka w szkole.
- Nie... - rozkleił się chowają twarz w wielkich dłoniach.
- Wszystko będzie dobrze - powiedział Dumbledore klepiąc go po ramieniu. - Musimy już iść, dyrektor czeka.
Całą drogę do tajnego wejścia, do gabinetu dyrektora po korytarzach rozchodziły się szlochania Rubeusa Hagrida. Ale gdy zatrzymali się przy gargulcu zapadła głucha cisza.
- Krzycząca Mandragora! - rzekł Dumbledore, a gargulcu ukazał im marmurowe kręte schody w górę.
Część 22 / 2
- Proszę - rozległ się dobrotliwy męski głos, gdy zapukali do drzwi na szczycie schodów.
Weszli do środka, Hagrid z lekkim trudem. Bo zaczął znów lamentować zakrywając mokrą twarz dłońmi. W gabinecie były już dwie osoby. Sam dyrektor i szczupły, przystojny młodzieniec z herbem Slytherinu na piersi. Na twarzy chłopca malowała się nie znikająca duma. Gdy podeszli do biurka, dyrektor rzekł. Głos nadal miał dobrotliwy.
- Panie Hagridzie, Tom właśnie skończył opowiadać mi co wydarzyło się godzinę temu w lochach. Podobno ukrywał pan zabójcę naszej uczennicy w drewnianej skrzyni.
- Aragog nikogo nie zabił. Aragog to dobry zwierz - wrzasnął Hagrid - Riddle okłamał pana, że Aragog zabił tą dziewczynkę...
- To niedorzeczne - przerwał mu dyrektor - kim jest Aragog?
- To ten potwór dyrektorze - wtrącił szeptem Riddle.
- Przepraszam, że przeszkodzę - szepnął Dumbledore. - Chwilę temu rozmawiałem z Rubeusem, i on powiedział mi, że ten pająk nigdy nie opuszczał skrzyni w której był trzymany.
- Wybacz Albusie, ale kilku uczniów widziało tego Aragoga w lochach. Tom sam mi ich przyprowadził,