Horror · 7 min czytania
"Hell" - rozdział III
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
„HELL” – ROZDZIAŁ III
Helena biegła przed siebie ledwo mijając drzewa. Próbowała uciec od swojego życia, od tego wszystkiego. Była w szoku. Jeszcze niedawno wszystko było takie piękne... Kazierodztwo?! O nie, nie... NIE! Byli pobożną rodziną... Nie mogła zrozumieć tego. To była dla niej coś... innego. To już nie był ten sam Eagle. Była wściekła. Biegła i biegła... Coraz szybciej. Biegnąc potykała się od czasu do czasu o grube krzenie drzew. W pewnej chwili nogi ze zmęczenia odmówiły jej posłuszeństwo i upadła tracąc przytomność... *** Ferio wyszedł powoli z groty. Oparł się osłabiony o stary dąb i zamknął oczy. Noc była jeszcze młoda. Wiatr porywał złoto-brązowe liście, wokoło nie było ani jednaj żywej duszy. Miał za mało siły by zamienić się w nietoperza i polecieć na łowy do Guervill. Dlatego ruszył w las i pogrążył się w straszliwych ciemnościach w poszukiwaniu niewinnej ofiary. Nagle po prawej stronie elf usłyszał delikatny szelest liści. Na początku pomyślał, że to tylko wiatr jednak ruchy powtarzały się i coś lub ktoś zdawało się posuwać w stronę wygłodniałego wampira. Ferio zaczaił się za jednym z krzaków i czekał aż tajemnicza istota podejdzie bliżej. - Sarna... - Wyszeptał zauważając drobny pyszczek. Obnażył swoje białe kły i jak bestia rzucił się na przestraszone zwierzę. Wgryzł się w tułów ssaka i łapczywie pił jego krew. Ach... Gorący czerwonawy płyn spływał mu do gardła natychmiastowo gasząc palące pragnienie. Jednak zwierzęca krew nie jest tak samo dobra jak człowieka. Mimo to Ferio musiał się jak na razie zadowolić tym posiłkiem. Pragnienie nie było już takie uciążliwe lecz elf jeszcze nie do końca odzyskał swoje siły. Wracając poczuł woń żywej istoty. To człowiek... Rozpoznał od razu, delikatny zapach perfum... „Pewnie kobieta... – pomyślał – jednak co taka bezbronna dziewczyna może robić tutaj w środku nocy?!” Odnalazł nieprzytomną istotkę i wziął na ręce. Widział iż dziewczyna nie wygląda za dobrze i mogłaby tutaj umrzeć. Mimo, że Ferio jest wampirem jego martwe serce nadal czuje... On nigdy nie zostawiłby bezbronnej kobiety na pastwę losu, szczególnie, gdyby była tak ładna jak ta, która właśnie leży przy jego boku. Dopiero gdy zapalił pochodnie dostrzegł złoty odcień jej włosów i śliczną, jasną twarzyczkę. Była tak niesamowicie piękna, że z ust elfa wyrwał się jęk bólu i zachwytu. Lekko drżące usta przypominały idealną różową różę w porcelanowej twarzy. Od dawna już wampir nie widział tak pięknej istoty; z pewnością nie spodziewał się znaleźć jej w takim miejscu i o takiej porze. Zauważył, że jej blade powieki lekko unoszą się odsłaniając błyszczące, błękitne oczy. Urzeczony jej urodą podszedł bliżej i klęknął przy kobiecie. - Witaj – rzekł spokojnym, łagodnym tonem unosząc delikatnie kącik ust. Dziewczyna nie odpowiedziała, przyglądała mu się tylko swoimi ogromnymi oczyma. - Mam na imię Ferio – dodał melodyjnym głosem. – A ty? Skąd jesteś? Wtedy jej usta poruszyły się. Uniosła głowę by uważniej przyjrzeć się elfowi. - Lena – wymamrotała dziewczyna. - Lena? Więc tak masz na imię?! Osłabiona nie odpowiedziała, jednak elf uznał, że gdyby miała więcej siły przytaknęłaby. - Lena... – powtarzał szeptem imię dziewczyny jak zaczarowany. Spoglądał na nią gładząc dłonią jej bladą twarz. Cały dzień nie zmrużył oka. Nie mógł. Za bardzo bał się, ze gdy je otworzy jej już nie będzie. Zauroczyła go. - Jak ty to robisz, czarodziejko – uśmiechnął się gdy śliczna otworzyła