Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 6 min czytania

Herbaciarnia

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Nie przyjdzie. Kelnerka właśnie przyniosła mi dzbanek z gorącą, pachnącą herbatą i pyszne, mam nadzieję, ciastko. Postawiła też niebieską, lekko wyblakłą filiżankę z porcelany. Jedną. Lubię tę malutką herbaciarnię przy jednej z mniejszych, zapomnianych ulic, na które docierają tylko z rzadka zagubieni turyści. Wchodząc do środka ma się wrażenie wstępowania do alternatywnego świata. Długie, wąskie pomieszczenie oświetlają tylko świeczki, wstawione w cudowne, „antyczne” i przeróżne świeczniki. Ciemne, drewniane krzesła z atłasowymi poduszkami stoją przy małych stolikach nakrytych pożółkłymi, pięknymi, oryginalnymi koronkami. Ludzi było niewielu, rozmawiali przyciszonymi głosami. Nie przyjdzie. Tu jest zbyt intymnie. Chętnie chodzi na mecze, czasem ubiera szalik, krzyczy, śmieje się, jest lepiej zorientowana w sytuacji niż niejeden łysy kibic. Potem, razem z wszystkimi idzie na piwo. Czasem mogę ją zabrać do kina, szczególnie jeśli idzie dużo ludzi. W tłumie znajomych może się ukryć. A takie spotkani, w herbaciarni, jest przecież nasz prywatne, to tak jak randka. Ona też to chyba rozumie. Herbata cudownie pachnie. Zamówiłem taką, jak lubi. Z hibiskusem i malinami. Patrzę na ciasto. Jeśli je zjem, a ona przyjdzie, będę musiał zjeść drugie i pomyśli, a nawet głośno się śmiejąc powie, że jestem żarłokiem. A tego nie chcę. Boże, czemu się przejmuję? Ona nie przyjdzie, a wszystko, co robię, robię z myślą o tym, że jednak się zjawi. Zamówiłem jej herbatę, cały dzbanek (by nie wyjść na skąpca). Poprosiłem o jedną filiżankę, by nie pomyślała, że czekam. Włożyłem granatowy sweter, bo mówi, że w ciemnych kolorach dobrze wyglądam. Usiadłem przy jej ulubionym, okrągłym stoliku, z dala od drzwi, między starym pianinem a regałem z winylowymi płytami i starymi magazynami. Mam nawet książkę (Mrożka, bo go bardzo polecała). Ona też zawsze czyta, gdy sama je. Obłęd.

Mogę z nią zatańczyć, ale nie mogę przytulić. Może mnie cmokną ć w policzek, ale nie mogę jej pocałować. Może mnie lekko szturchnąć, śmiejąc się, czasem nawet dotknąć mojej dłoni, ale nie weźmie mnie za rękę, idąc w zamyśleniu na długi, wieczorny spacer, gdy wiosna zaczyna budzić do życia wszystkie trawy i drzewa, gdy zapach morza przewiewa jej włosy, gdy oczy jej błyszczą odległym, zimnym blaskiem. Mogę się z nią spotkać, ale nie umówić.

Herbata ma fantastycznie rozgrzewającą moc. Mógłbym zamknąć oczy i zatracić się w tym aromacie, ale boję się, że przeoczę jej przyjście. Jest pięć po szóstej. Stary, stojący zegar nieubłaganie odmierza minuty. Ona się nigdy nie spóźnia. Właściwie mogę już wyjść. Może stanął jej zegarek,

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Herbaciarnia — czytnik · opowiadania