Wróć do katalogu

Herbaciarnia

Opis oczekiwania na ukochaną w klimatycznej herbaciarni.

Jill, opublikowano , 6 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Nie przyjdzie. Kelnerka właśnie przyniosła mi dzbanek z gorącą, pachnącą herbatą i pyszne, mam nadzieję, ciastko. Postawiła też niebieską, lekko wyblakłą filiżankę z porcelany. Jedną. Lubię tę malutką herbaciarnię przy jednej z mniejszych, zapomnianych ulic, na które docierają tylko z rzadka zagubieni turyści. Wchodząc do środka ma się wrażenie wstępowania do alternatywnego świata. Długie, wąskie pomieszczenie oświetlają tylko świeczki, wstawione w cudowne, „antyczne” i przeróżne świeczniki. Ciemne, drewniane krzesła z atłasowymi poduszkami stoją przy małych stolikach nakrytych pożółkłymi, pięknymi, oryginalnymi koronkami. Ludzi było niewielu, rozmawiali przyciszonymi głosami. Nie przyjdzie. Tu jest zbyt intymnie. Chętnie chodzi na mecze, czasem ubiera szalik, krzyczy, śmieje się, jest lepiej zorientowana w sytuacji niż niejeden łysy kibic. Potem, razem z wszystkimi idzie na piwo. Czasem mogę ją zabrać do kina, szczególnie jeśli idzie dużo ludzi. W tłumie znajomych może się ukryć. A takie spotkani, w herbaciarni, jest przecież nasz prywatne, to tak jak randka. Ona też to chyba rozumie. Herbata cudownie pachnie. Zamówiłem taką, jak lubi. Z hibiskusem i malinami. Patrzę na ciasto. Jeśli je zjem, a ona przyjdzie, będę musiał zjeść drugie i pomyśli, a nawet głośno się śmiejąc powie, że jestem żarłokiem. A tego nie chcę. Boże, czemu się przejmuję? Ona nie przyjdzie, a wszystko, co robię, robię z myślą o tym, że jednak się zjawi. Zamówiłem jej herbatę, cały dzbanek (by nie wyjść na skąpca). Poprosiłem o jedną filiżankę, by nie pomyślała, że czekam. Włożyłem granatowy sweter, bo mówi, że w ciemnych kolorach dobrze wyglądam. Usiadłem przy jej ulubionym, okrągłym stoliku, z dala od drzwi, między starym pianinem a regałem z winylowymi płytami i starymi magazynami. Mam nawet książkę (Mrożka, bo go bardzo polecała). Ona też zawsze czyta, gdy sama je. Obłęd.

Mogę z nią zatańczyć, ale nie mogę przytulić. Może mnie cmokną ć w policzek, ale nie mogę jej pocałować. Może mnie lekko szturchnąć, śmiejąc się, czasem nawet dotknąć mojej dłoni, ale nie weźmie mnie za rękę, idąc w zamyśleniu na długi, wieczorny spacer, gdy wiosna zaczyna budzić do życia wszystkie trawy i drzewa, gdy zapach morza przewiewa jej włosy, gdy oczy jej błyszczą odległym, zimnym blaskiem. Mogę się z nią spotkać, ale nie umówić.

Herbata ma fantastycznie rozgrzewającą moc. Mógłbym zamknąć oczy i zatracić się w tym aromacie, ale boję się, że przeoczę jej przyjście. Jest pięć po szóstej. Stary, stojący zegar nieubłaganie odmierza minuty. Ona się nigdy nie spóźnia. Właściwie mogę już wyjść. Może stanął jej zegarek,

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych