Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 6 min czytania

Herosi. Cz. 2/3

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dziedziniec był opuszczony, cichy, mroczny. Nawet światło wielkiego księżyca nie zdołało oświetlić wszystkich jego kątów. Pochodnie na szczytach wież pogasły, z okien nie docierał już żaden blask, miasto zamarło w toni czerni. Młodzieniec o jasnych włosach stał tuż przy wejściu. Opierał się plecami o ciepłą ścianę, był spokojny, pewny siebie. Nie otwierał powiek, delikatnie rozrzedzał włosy, poprawił pas utrzymujący skosem miecz, coś zamruczał. -Nie przeszkadza ci ciemność, może zrobić jaśniej? – otworzył oczy i spojrzał w stronę lewego krużganka. Stamtąd dochodził tupot, co raz głośniejszy. Po kilku krokach dobiegających z otchłani nocy, usłyszał brzdęk, potem ciszę, głuchą i długą. -Na co czekasz, pokaż się. Wiem, że tam jesteś. Widzę wszystko co robisz. Chwila spokoju, zaniepokojenia, po czym rozległ się głos przybłędy. -Nie da się ukryć, trudno cię zaskoczyć, Belrogenie. – stanął w miejscu, tuż przy studni na samym środku placu i skoncentrował się na zarysach ledwo widocznej postaci. Młodzieniec znów zamknął powieki, poprawił ułożenie pleców tak by jak najwygodniej opierać się o mur dziedzińca. -No tak. Sam doskonale wiesz, że nie masz ze mną żadnych szans. Przewyższam cię pod każdym względem, a mimo to odważyłeś się stanąć do walki. Podziwiam twoją odwagę. -Nie bądź taki pewny siebie, jeszcze nie poznałeś pełni mej siły. Czeka cię niemiła niespodzianka. -Doprawdy? Widziałem jak walczysz, wtedy..., podczas zamieszek w stolicy. I ty uważasz, że możesz mi się przeciwstawić? Jesteś zwykłym wojownikiem, no może trochę lepszym od tych twoich miernot wyszkolonych w samozwańczej armii. Ja jestem ponad to wszystko, umiem więcej niż możesz sobie nawet wyobrazić. -Doprawdy? -Tak, jako wojownik mam swój honor, wiem co mówię, nigdy nie kłamię w sprawach walki. Jeszcze nie spotkałem tego, który by mi się przeciwstawił. Dlatego tak bardzo zależało mi na spotkaniu z tobą, po tym jak zbiłeś Delragesa. A on był najlepszy, tak powiadali..., ale po tym co zobaczyłem w stolicy, no i dzisiaj..., mam wątpliwości, czy warto twoją krwią brudzić ręce? Oczy powoli przywykły do ciemności, obie sylwetki stawały się już widoczne. Przybłęda stał spokojnie, nie wykonywał zbędnych ruchów, chyba wyczekiwał dogodnej okazji. -Mówisz o honorze? Ten, który z zimną krwią zabijał matki i dzieci? Belrogen spoważniał, jeszcze raz poprawił włosy, spojrzał na rozmówcę tak, że błękitne oczy zmieniły się w morze ziejącej nienawiści. -Tak, to prawda co mówisz – nie opierał się już o ścianę, poprawił strój – Zabijałem kobiety i dzieci. Mordowałem wszystko co się rusz i na drzewo nie ucieka. Ciebie spotka to samo. Musisz być tylko cierpliwy Tunibisie. Ten jednak, nie zważając na słowa, wyjął pewnym…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Herosi. Cz. 2/3 — czytnik · opowiadania