Muzyka · 3 min czytania
Historia, ktorej nie bylo.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
To bylo w maju roku 2007. Konkretnej daty nikt nie pamieta. Byc moze nikt o tym nie wie, byc moze nikogo to nie interesuje, byc moze... W jedna z goracych majowych nocy na ulicach pewnego z polskich miast panowala wyjatkowa cisza. Latarnie juz dawno zgasly. W domach mieszkancow tez nie palily sie swiatla. Na ulicy praktycznie nie bylo slychac przejezdzajacego samochodu. Nikt nie przechadzal sie noca po parku. Nie bylo slychac szelestu spadajacych lisci, krzykow huliganow, ludzi wracajacych z imprez. Nie bylo deszczu, wiatru, ani burzy. I wcale zaden kot nie przebiegal po ciemnej ulicy za zadna mysza. Jedynie blady ksiezyc w nowiu slabo oswietlal to miasto. To miasto... moze tylko te dzielnice. Dzielnice, w ktorej mieszkala ona. Byla kobieta? Powiedzmy, ze dziewczyna. Nie, nie dzieckiem. Nic wiecej o niej nie wiadomo. Slucham? Tak, prawda... Byc moze nikt nie chcial nic wiecej wiedziec. Spala spokojnie jak kazdej nocy w swoim pokoju o pomaranczowowych scianach na ostatnim pietrze starej kamienicy. Wiadomo, ze nie byla w domu sama. To nie wazne... Spala... Spala i snila. I wcale nie obudzilo jej nagle trzasniecie okna, zaden pisk, zgrzyt, grzmot, czy stukot. Bylo zbyt spokojnie. Snilo sie jej, ze miala dlugie, krecone kasztanowe