Inne · 4 min czytania
Historia o chłopaku,który stracił wszystko
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
To był piękny letni dzień… Tak jak w sobotę wybierałem się do mojego kochanego Skarba. Wszystko było już ustalone… Na którą mam przyjechać i w ogóle. Dziś właśnie nadszedł dzień,kiedy to mieliśmy powiedzieć rodzicom o ciąży… W lekkim stresie i z odrobiną adrenaliny pojechałem. Po dziesięciu minutach zadzwonił telefon. Powiedziała,że zanim przyjade muszę jeszcze kupić kwiaty. Praktycznie o nich zapomniałem. Przesłałem jej buziaczka i powiedziałem że za parę chwil będę już na miejscu. Zajechałem do kwiaciarni. Wypatrzyłem piękne czerwone róże. Odpowiednie dla teściowej, ale nie mogłem przecież zapomnieć o mojej Księżniczce. Ona dla odmiany uwielbiała białe róże i czerwone tulipany… Pamiętam jak właśnie kiedyś tak zrobiłem… Ogromny bukiet białych róż a w środku czerwony tulipan… Jak zapytała czemu właśnie tak to powiedziałem,że jest jak ten tulipan… Że jest wyjątkowa i jedyna taka na świecie… Wtedy rozpłakała się i rzuciła mi w ramiona. Kiedy już wszystko włożyłem do samochodu,ruszyłem. Gdy byłem jakieś pięć kilometrów od jej domu szybko minęła mnie karetka Dojeżdżając do domu zobaczyłem trzy rozbite samochody karetkę i policję… To było jakieś dwadzieścia metrów od jej domu. Zwolniłem i wtedy zobaczyłem na drodze torebkę… Zahamowałem z piskiem. Wyskoczyłem z samochodu. Wtedy moim oczom ukazał się straszny obraz… Zobaczyłem ją… Całą we krwi… Martwą… Serce przepełniło się bólem… Krzyczłem,płakałem,obściskiwałem ją z całych sił… Myślałem że jeszcze spojrzy na mnie chociaż raz… Lekarze starali się mnie odgonić… Szarpałem się z nimi… Krzyczałem coraz bardziej… Coraz…