psychologia · 6 min czytania
Historia pewnego sługi
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Marek siedział w swoim wielkim skórzanym fotelu i z uwagą słuchał kursów walut podawanych przez rozgłośnię radiową. „Znowu poszły w górę. Jak tak dalej będzie, to przyniosą mi one większy zysk niż poprzednia inwestycja.” – powiedział sam do siebie, a jego głos posiadał niezwykle uradowany ton. Marek był jednym z najbogatszych ludzi na świecie. Miał wszystko, czego człowiek mógł kiedykolwiek pragnąć. Mieszkał w prawdziwym pałacu z wielką siłownią i basenem. Jego posesja była otoczona przecudnym ogrodem, w którym schronienie znalazły wszystkie gatunki i odmiany róż. Jadał wyjątkowe potrawy przyrządzane przez setkę najwybitniejszych kucharzy. Jednak nie potrafił tym się cieszyć. Nie dostrzegał otaczającego go piękna. Codziennie przechodził obojętnie obok swoich wspaniałych kwiatów i ani razu się dobrze im nie przyjrzał. Nie był w stanie nawet wymienić ich nazw i gatunków. On interesował się zupełnie czymś innym. Jego dzień wypełniała walka o powiększanie majątku. Uwielbiał słyszeć, że jego kolejne inwestycje przynoszą ogromne zyski. Cała swoją energię wkładał w spotkania w interesach, rozmowy z wpływowymi ludźmi, nabywanie lub sprzedawanie dóbr materialnych. Praca nad zwiększaniem swojego bogactwa tak go pochłaniała, że na nic więcej nie miał czasu. Nawet nie zauważał istniejących obok niego innych ludzi. Jedyną ulubioną jego rozrywką było oglądanie złotych monet i banknotów o dużych nominałach. Mógł godzinami obracać w rękach symbole swojego bogactwa. Dla powiększenia majątku poświeciłby wszystko. On, Marek stał się sługą swoich pieniędzy. Czasami nawet wydawało mu się, jak one do niego szepczą, że chcą aby ich było więcej i więcej. Toteż on robił wszystko aby ich życzenie się spełniło. Lecz pewnego dnia stało się coś niezwykłego. Jego cały, tak pieczołowicie budowany świat w jednej chwili znikł. Nie mógł się dodzwonić do żadnego z swoich partnerów w interesach. Jego biuro też w jakiś tajemniczy sposób zapadło się pod ziemię. Na początku mu się to podobało. Był teraz całkowicie wolny. Mógł teraz robić dosłownie wszystko. Nie musiał już martwić się o nic. Miał wszystko: pieniądze, zdrowie, młodość. Ale czy to było naprawdę wszystko. Po pewnym czasie zaczęła mu dokuczać samotność. Został teraz sam w swoim ogromnym pałacu z basenem siłownią i pięknym ogrodem. Nikt go nie odwiedzał nikt, do niego nie dzwonił – nikt o nim nic wie wiedział. On, Marek – najbogatszy człowiek świata, teraz nikogo nie obchodził. Nie miał z kim porozmawiać, do kogo się przytulić. Wszystko co do tej pory zgromadził, przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Posiadanie pieniędzy już mu nie wystarczyło. Nie potrafiły one zapełnić powstałej wokół niego pustki. Nie mógł z nimi rozmawiać, nie mógł się do nich przytulić, nie były w stanie go pocieszyć. One tylko potrafiły szeptać „więcej,…