Biografia · 5 min czytania
Hotelowy człowiek
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Mam na imię Declan. Mieszkam na dwudziestym czwartym piętrze tego hotelu. Jest trochę stary i o niezbyt dobrym standardzie. Ale słyszałem, że jest szansa na remont. A wracając do wygód itp. Nie jest źle. Płacę jak na razie niewiele i starcza jeszcze na inne rzeczy. Ale podobno tam wyżej podnoszą czynsz niemiłosiernie. Że aż piszczą. Nie wiem czy to prawda, ale czasami w rurach coś piszczy. Ja sobie wmawiam, że to dzikie szczury. Bo jeśli to ludzie to cóż...nie warto mieszkać wyżej. A bo zapomniałem powiedzieć, że dość często przenoszą nas wyżej. W danym momencie. Każą zabrać tylko co najważniejsze rzeczy, mamy na to moment i Strażnicy prowadzą nas korytarzem do windy. W niej stoi zawsze taki dziadek o śmiesznej gębie, w starym wytartym szarym fraku i śmiejąc się z drwiną w głosie mówi „co znowu do góry? Po szczebelkach” Tylko raz widziałem go w innym stanie. To było między siedemnastym a osiemnastym piętrem. Szedłem lekko podchmielony, w ręku miałem jeszcze butelczynę wódki „Z czerwoną kartką” tak pustą od połowy. Tylko to zabrałem jako dobytek bo przecież po co mi coś innego (tak wtedy myślałem) . Poczęstowałem go pełnym kielonkiem, który znalazłem w windzie. A dziadek wypił, strząsnął i popatrzył mi w oczy. Płakał. Widziałem jak jego smutne oczy wilgotnieją, a z nich spadały łzy. Cicho kapały o stare deski urządzenia. Nie zrozumiałem tego, teraz zaczynam. Ale o tym później. Mój pokój nie jest wielki. Chyba dlatego, że jestem sam. Nie potrzebuję nikogo. Stałem się samowystarczalny. Owszem kiedyś mieszkałem z taką Rudą. Przenieśli ją chwilowo na moje piętro. Pewnie powódź tam była czy co. Aż któregoś dnia wstaje z łóżka a jej nie ma. Na dodatek moje rzeczy i ja sam byłem już w mniejszym mieszkaniu. Próbowałem ją odszukać ale nic z tego. Pukałem na rurach naszą melodię ale nie słyszałem odzewu. Żadnego. Więc dałem sobie spokój, tylko czasami wieczorami gdy przypływa smutek jak statek do portu podchodzę do grzejnika biorę srebrną łyżeczkę i delikatnie wystukuje dźwięki przeszłości. Pewnie wróciła do siebie. Szkoda, bo nadal o niej myślę i marzę. Choć już w inny sposób. Obsługa robi fajną rzecz w czasie przeprowadzki. Bierze obrazy i przenosi do nowego pomieszczenia. Tylko gdzieś co jakiś czas coś ginie i…