Hotelowy człowiek
Hotel, piętra...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Mam na imię Declan. Mieszkam na dwudziestym czwartym piętrze tego hotelu. Jest trochę stary i o niezbyt dobrym standardzie. Ale słyszałem, że jest szansa na remont. A wracając do wygód itp. Nie jest źle. Płacę jak na razie niewiele i starcza jeszcze na inne rzeczy. Ale podobno tam wyżej podnoszą czynsz niemiłosiernie. Że aż piszczą. Nie wiem czy to prawda, ale czasami w rurach coś piszczy. Ja sobie wmawiam, że to dzikie szczury. Bo jeśli to ludzie to cóż...nie warto mieszkać wyżej. A bo zapomniałem powiedzieć, że dość często przenoszą nas wyżej. W danym momencie. Każą zabrać tylko co najważniejsze rzeczy, mamy na to moment i Strażnicy prowadzą nas korytarzem do windy. W niej stoi zawsze taki dziadek o śmiesznej gębie, w starym wytartym szarym fraku i śmiejąc się z drwiną w głosie mówi „co znowu do góry? Po szczebelkach” Tylko raz widziałem go w innym stanie. To było między siedemnastym a osiemnastym piętrem. Szedłem lekko podchmielony, w ręku miałem jeszcze butelczynę wódki „Z czerwoną kartką” tak pustą od połowy. Tylko to zabrałem jako dobytek bo przecież po co mi coś innego (tak wtedy myślałem) . Poczęstowałem go pełnym kielonkiem, który znalazłem w windzie. A dziadek wypił, strząsnął i popatrzył mi w oczy. Płakał. Widziałem jak jego smutne oczy wilgotnieją, a z nich spadały łzy. Cicho kapały o stare deski urządzenia. Nie zrozumiałem tego, teraz zaczynam. Ale o tym później. Mój pokój nie jest wielki. Chyba dlatego, że jestem sam. Nie potrzebuję nikogo. Stałem się samowystarczalny. Owszem kiedyś mieszkałem z taką Rudą. Przenieśli ją chwilowo na moje piętro. Pewnie powódź tam była czy co. Aż któregoś dnia wstaje z łóżka a jej nie ma. Na dodatek moje rzeczy i ja sam byłem już w mniejszym mieszkaniu. Próbowałem ją odszukać ale nic z tego. Pukałem na rurach naszą melodię ale nie słyszałem odzewu. Żadnego. Więc dałem sobie spokój, tylko czasami wieczorami gdy przypływa smutek jak statek do portu podchodzę do grzejnika biorę srebrną łyżeczkę i delikatnie wystukuje dźwięki przeszłości. Pewnie wróciła do siebie. Szkoda, bo nadal o niej myślę i marzę. Choć już w inny sposób. Obsługa robi fajną rzecz w czasie przeprowadzki. Bierze obrazy i przenosi do nowego pomieszczenia. Tylko gdzieś co jakiś czas coś ginie i…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Declan
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…