Romans · 4 min czytania
I fall in pieces
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
W tle: Hey "Flowers for Titus"
Marzyłam o nim. O wszystkim, co było z nim związane. I wciąż myślałam. Każda rzecz, każde słowo, przypominały mi go. Nie potrafiłam skupić uwagi na niczym innym na dłużej niż piętnaście sekund. Obejmowałam go w myślach, starałam przypomnieć sobie dokładnie uczucie towarzyszące jego pocałunkom, smak jego języka, brzmienie głosu. Dokładnie rozpamiętywałam każde słowo, każdy, nawet najmniejszy gest. Interpretowałam wszystko po kolei, na najróżniesze sposoby. Wersje pesymistyczne, optymistyczne... Chociaż myślenie o tym sprawiało mi ból, powstrzymywanie się od niego było jeszcze gorsze. Miałam nadzieję, szczerą, najszczerszą nadzieję, naiwną jak nadzieja dziecka, że w końcu, jak pozwolę tym myślom wyjść na zewnątrz, skończą się, już nie wrócą, nie będzie ich więcej. Ale one wciąż rodziły się nowe, coraz silniejsze. Powoli, jak wirusy, zaczęły się uodparniać na każde z moich lekarstw, moich sposobów ucieczki. Dalsze ukrywanie się nie miało sensu. Musiałam pozwolić im być, istnieć. Wewnątrz mnie, nazewnątrz, wszędzie wokół. Rozpleniały się, niby grzyby, pasożyty, które żerują na swoim żywicielu - na mnie. Powoli zarastał nimi mój pokój. Każdy przediomt z osobna. Najpierw gitara, na której grał, łóżko, na którym leżał (na którym leżeliśmy MY), kuchnia, w której siedział ze mną tyle godzin. Nie oszczędziły nawet długopisu, którym pisał. Kiedy szłam ulicą, przyglądałam się ludziom, odnajdując w każdym coś, co było jego. Ten mężczyzna idzie, podbnie pochylając głowę, ten ma podobne oczy (ale…