Inne · 4 min czytania
"I otrze Bóg z ich oczu wszelką łzę".
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
„In principio ereavit Deus coelum erat terram”
- I znów tutaj jestem. Po tylu latach... Zapomniałem już jak pachnie ten dom, jak wygląda ten mały szkrab, o czym marzy, jak bije jego serce. Zwyczajnie nie pamiętam. Anioł usiadł na skraju łóżka małego chłopca. Wyciągnął przed siebie dłoń. Przyleciały, jakby na jego rozkaz trzy świetliki: biały, zielony i czerwony. Chłopczyk otworzył oczka i widocznie ucieszył się na widok swojego anioła stróża. Zaczął niezdarnie łapać migoczące w ciemności nocy, na różne kolory, punkty. Dziecko śmiało się przy tym bardzo głośno. - Muszę przyznać, że niebo stamtąd wygląda zdecydowanie gorzej. Zresztą czego się mogłem spodziewać? Niebo czasem zsyła deszcz, który kiedyś był w stanie dotknąć jego włosów, twarzy, oczu, ust, języka, uśmiechu, serca, skrzydeł... Nawet zwykła kałuża nie odbije nigdy bezmiaru nieba. Jego błękitu, szafiru, granatu, czerni. A więc po co są kałuże? Stamtąd spadają anioły. Te dobre i złe. Te czarne i białe. Te zwykłe i niezwykłe. Te stare i młode. Te z wyraźną i zamazaną twarzą. Aniołów Herberta było siedem... Spadł już Gabriel – „złocisty, podpora tronu i baldachim” (biały), Rafale – „stroiciel chórów” (biały), Azrael – „kierowca planet...” (biały), Michał – „hetman zastępów” (biały), Azrafael – „opiekun bujnej wegetacji...” (biały), Dedrael – „apologeta i kanibalista” (biały) i Szemkel – „nerwowy i był wielokrotnie karany za przemyt grzeszników...” (czarny)? A więc czy Szemkel jest tak naprawdę aniołem? Spadł i on... Wczoraj zapatrzył się w gwiaździste niebo (było w nim coś kusząco grzesznego) i nie zauważył jak obok niego zgasło dziecko - mała istota, najpiękniejsze stworzenie Boga, które wciąż niezdarnie szeptało:
Aniele Boży, Stróżu mój. Ty zawsze przy mnie stój: rano, wieczór, we…