Akcja · 4 min czytania
I won't die cz.1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
I was crying, when I met you… Now I try to forget you…
Aerosmith – Cryin’
Wiele razy zastanawiałem się, dlaczego żyję? Bolało mnie serce, ono krwawiło… Nie chciałem więcej już tego czuć. Ratunku – krzyczało wszystko we mnie. A ja dalej to kontynuowałem. Z oczu płynęły mi łzy. Aerosmith. Wielkie kolumny wyrzucały z siebie, te piękne dźwięki. I don’t wanna miss a thing. Przerwało mi ciche skrzypnięcie drzwi i zduszony krzyk. Nie, nie chcę otwierać oczu, nie chcę tego wiedzieć. Nie chce niczego innego, niż spokoju. Ratuj mnie, ratuj… - jednocześnie, to wszystko tkwiło we mnie. – Żałośnie, bo żałośnie, ale wbijałem głębiej w siebie żyletkę, nie wiedząc, co będzie dalej, co czeka mnie, gdy umrę. I umarłbym, gdy nie te ręce. Te silne ręce, które uniosły mnie. Dalej nie pamiętam nic. Ale nie umarłem. Bo tylko życie potrafi tak boleć.
Obudziłem się w jakimś przytulnym pomieszczeniu. Nie w tamtym obskurnym hoteliku. To był dom. Prawdziwy dom. Ja to po prostu wiedziałem. Nie chciałem tu być. Czułem pod sobą miękkie łóżko – nie tą twardą podłogę, na której przywykłem sypiać. Jednak nie odważyłem się otworzyć oczu. Jeszcze nie czas, jeszcze nie pora. Leżałem tak, czując cały ból zebrany w moim ciele. Czułem każde wykonane na nim cięcie. Każde przybliżało mnie do upragnionej śmierci, lecz zawiodły. Żyłem! Otworzyły się drzwi. Obstawiałem na wystraszoną dziewczynę, lub starszą babcię, której pewnie chłopak czy wnuk, w zależności, która to jest, przyniósł mnie tu. W każdym razie, usłyszałem kroki zbliżające się do mnie. Odruchowo zacisnąłem mocniej oczy.