Inne · 2 min czytania
Idąc ulicą spotkałem siebie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Idąc ulicą spotkałem siebie. To byłem ja, naprawdę. Wciąż charakterystyczny, ale trochę starszy, spuszczona głowa, pomarszczona twarz, która wpatrzona w swoje stopy prowadziła mnie na drugą stronę ulicy. W pierwszej chwili chciałem się odezwać, zagaić, ale brak odwagi, albo może jakiś irracjonalny strach pozwolił tylko ruszyć za sobą, iść wzdłuż zatopionych w ciemności domów, skręcić w ciemną uliczkę, wstąpić do knajpy, gdzie wypaliłem siedząc obok papierosa, wypiłem dwie wódki i kiedy zagapiwszy się na idealnie w moim guście pośladki kelnerki omal umknęło mi, jak otwieram drzwi i wychodzę na ciemną ulicę. Chwilę później płaciłem i wybiegałem z lokalu. Udało mi