Zbrodnia · 5 min czytania
..Idź już do niej.. 1/3
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ubrała swoje długie białe kozaczki, rybaczki z jeansów, beżowy golf i białą kurtkę. Nie dopięła jej i delikatnie rozłożyła włosy w koło wywiniętego materiału. Spojrzała na lodówkę i wzięła z niej srebrne kluczyki do samochodu. Kiedy jej ręce spoczęły na kierownicy wzięła głęboki oddech i chciała wysiąść. Nie miała ochoty jechać tam gdzie dzisiaj się wszyscy tak spieszyli.. Bardzo długo jeździła w koło cmentarza w poszukiwaniu wolnego miejsca, które znalazła dopiero kiedy jakiś młody policjant zwrócił jej uwagę. Zamachał prawie że przed nosem czerwonym lizakiem i kazał otworzyć szybkę samochodu. -Zgubiła się pani?- spytał poprawiając czapkę i opierając się o drzwi jej auta. -Nie..- odpowiedziała cicho dziewczyna nie odrywając wzroku od jezdni. -A mogę spytać czemu pani jeździ w kółko? -Szukam odpowiedniego miejsca. Chyba nie ma w tym nic dziwnego.- uśmiechnęła się sztucznie spoglądając na policjanta. -No niby nie ma.. Tyle, że pani jedzie tędy chyba już jakiś szósty czy siódmy raz.- powiedział pan władza i wyprostował się. -Serio?- zagryzła usta dziewczyna i zacisnęła dłonie na kierownicy.- A przeszkadza to panu?- spytała wychylając się przez okno samochodu. -No..- zawahał się policjant.- Patrząc na to z jakiejś tam perspektywy to tamuje pani ruch.- powiedział przewracając oczami. -A to przepraszam najmocniej.. Panie władzo. Już znajduję sobie odpowiednie miejsce..- westchnęła dziewczyna i zamknęła szybkę. Ruszyła z delikatnymi piskiem opon i zaparkowała w pierwszym wolnym miejscu. Kiedy wysiadła z samochodu i trzasnęła drzwiami poczuła na sobie wzrok policjanta, ale nie odwróciła się. Szła powoli w stronę cmentarza wymijając na ulicy ludzi ze zniczami. Stanęła przed ogromną bramą wejściową. Starą już, ale ciągle mającą w sobie coś co zamiast przyciągać odpychało. -Co tak pani tu stoi?!- prawie, ze krzyknęła jakaś staruszka trącając ją w wcięcie w pasie. -A nie mogę?- spytała dziewczyna wytrzeszczając oczy i nie czekając na odpowiedz staruszki ruszyła przed siebie. Cmentarz za dnia to nie to samo co nocą. Pełno świeczek, pełno ludzi, pełno liści, pełno grobów.. Tylko brak tego co najważniejsze.. Kiedy usiadła obok właściwego grobowca zauważyła, ze zapomniała z tego wszystkiego wziąć z samochodu zniczy. -Trudno.. W końcu nie to jest najważniejsze..…