Inne · 6 min czytania
Idzie święta noc
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Jej ogromne, brązowe oczy zabłysły jaśniej, kiedy otwierając szafę w jej wnętrzu ujrzała kolorowe pudełko z przezroczystą folią na przedzie. Krótkie, sprężyste loczki, które sprawiały, iż wyglądała jak aniołek z bożonarodzeniowej kartki, gwałtownie poruszyły się, gdy bez zastanowienia chwyciła pudełko w obie rączki i przytuliła je do drobnej piersi. Nareszcie go miała. Miś, który od kilku dni dominował na reklamach telewizyjnych, spoczywał w jej rękach. - Nie spodziewała się, że mogę tu zajrzeć.- pomyślała. W Świętego Mikołaja nie wierzył już od roku, kiedy to zobaczyła tatę podkładającego prezenty pod choinkę, a potem kuzynka uświadomiła jej, kto tak naprawdę jest panem w czerwonej czapce. Chciała wyciągnąć pluszową zabawkę z pudełka, aby móc dotknąć jej futerka, ale bała się, że coś zniszczy i mama zorientuje się, że ona już wie i wtedy odda jej małego przyjaciela do sklepu. A wtedy nienawidziłaby tych świąt. Nienawidziłaby ich z całego, małego serduszka. Do świąt były jeszcze dwa tygodnie, a ona pragnęłaby wieczór wigilijny był dziś. Z trudem odłożyła zabawkę z powrotem do szafy i zamknęła skrzypiące wrota. Zapomniała nawet, po co ją otwierała. Wróciła do swojego pokoju i właśnie w tym momencie usłyszała zgrzyt klucza przekręcanego w zamku. Mama weszła do domu. - Cześć kochanie! - Cześć mamusiu!!- krzycząc, biegła szybko do mamy, aby móc ucałować osobę, która spełniła jej marzenia. Rzuciła się rodzicielce na szyję i już miała wykrzyczeć: „ Dziękuję!!”, ale szybko ugryzła się w język. - Ona nie może wiedzieć. – pomyślała. - Babcia już poszła do domu?- zapytała córkę. - Tak, bo musiała iść do lekarza. - A co dzisiaj robiłaś w przedszkolu? - Nauczyłam się mamusiu alfabetu. Powiedzieć ci? - Oczywiście. - A,B, C, D, E,.....Hmmm. - F.- podpowiedziała. - Tak, tak. F,G, H, I, J, K, L, L, L.... - Ł. - No. Ł, M, N, O, P....R, S, T, U i Z. - Moja perełka zjadła trochę literek i chyba już nie chce obiadku, bo się najadła.- zażartowła mama. - No. No, bo my się dopiero uczyliśmy. - Wiem kochanie i jeszcze się nauczysz. To co, jemy? Przez kolejne dni regularnie zaglądała do szafy, kiedy tylko miała okazję, aby móc przyjrzeć się swojemu prezentowi. Zniecierpliwieniem odliczała, kiedy będzie już mogła przytulić miękkiego misia do siebie, bez zbędnego papieru. Każdy jej dzień opierał się tylko na tym by móc ujrzeć zabawkę. Dwa dni przed wigilią, kiedy tylko mama wyszła do sklepu, dziewczynka jak zwykle pobiegła najszybciej jak tylko pozwalały jej na to jej małe nóżki do szafy. Złapała mały, srebrny kluczyk, który służył, do otwarcia aktualnie najwspanialszych drzwi, bo kryjących jej spełnione marzenie i przekręciła go w srebrnym zamku. Od momentu odkrycia tajemnicy uwielbiała ten brzdęk. Drzwiczki otworzyły się. Jej oczy zrobiły się jeszcze większe niż naturalnie. Wskoczyła cała do szafy i zaczęła przekopywać leżące na jej dnie ubrania. Misia nigdzie nie było. Jej śliczne oczka zostały przysłonięte