Melodramat · 10 min czytania
Idzie Wiosna, rozdział 43.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- I co się tak nadąłeś? - drgnąłem nieco tymi słowami przestraszony, gdy Joanna całkiem niespodziewanie się do mnie odezwała. - Ja? - zdziwiłem się i spojrzałem niechętnie na dziewczynę, która właśnie teraz się zatrzymała - To chyba ty… jakieś fochy tu... mi robisz. Joanna odwróciła się w moją stronę i obserwowała mnie uważnie, gdy całkiem odruchowo zatrzymałem się o krok od niej. Patrzyła takim wzrokiem, że już zacząłem obawiać się tego, że za chwilę zrobi coś, czego nie byłem przecież w stanie przewidzieć. Może tylko skomentuje to co przed chwilą powiedziałem w taki sposób, że nagle zupełnie już odechce mi się wszystkiego, może wciąż jest jeszcze na mnie zła za to co trochę wcześniej zrobiłem i może przez to stanie się teraz coś, co mnie całkiem zaskoczy. - Potrzymaj. - Wiosna, choć wcale nie spodziewałem się tego, zignorowała moje, wypowiedziane niezbyt przecież życzliwym tonem słowa. Zdjęła z ramienia torebkę i podała mi ją mówiąc cicho, jakby sama do siebie a jednocześnie cały czas uważnie mnie obserwując - Jakoś tak ciepło się zrobiło... Energicznym ruchem zdjęła teraz jeansową kurteczkę i przekładając ją z ręki do ręki podciągnęła rękawy swojego różowego sweterka. Patrzyłem zdziwionym wzrokiem jak Wiosna podciąga najpierw prawy a potem lewy rękaw wysoko, tak jak to chyba wyjątkowo lubiła, aż powyżej łokci. Zupełnie nie zwracając na mnie uwagi złożyła teraz tą, nieco jej chyba przeszkadzającą kurteczkę sprawiając wrażenie, że wyjątkowo absorbuje jej uwagę to co właśnie robi i szybko włożyła ją pomiędzy tułów a swoją prawą rękę. Gdy Asia odbierała ode mnie torebkę po to by też założyć ją na to samo, prawe ramię odruchowo spojrzałem na zapięcie jej spodni mając nadzieję, że może w końcu, bo skoro są tak wyjątkowo dziś opięte, skoro tak dokładnie widziałem zarys wcinających się w jej pośladki majtek, że skoro Aśka idąc przede mną a i teraz też, gdy ściągała kurteczkę nic nie poprawiała zupełnie o tym nieszczęsnym zamku nie pamiętając, to może jednak suwak zsunął się w końcu. Może przesunął się choćby tylko trochę… choćby o parę tylko ząbków. Spojrzałem od razu jednak spostrzegając, że i tym razem jest wciąż wyjątkowo uparcie i całkiem może teraz niepotrzebnie już zapięty. …dziwne - pomyślałem z jakimś mimo wszystko wyjątkowym żalem. Pomyślałem mile jednak podekscytowany bo jak za każdym razem moją uwagę przykuł ten niewielki trójkącik, ta nieduża, biała plamka pomiędzy rozchylonymi ponad suwakiem ząbkami zamka, którego już lepiej nie dało się zapiąć, to miejsce, w którym zawsze było widać, choć w tak niewielkiej tylko, wręcz mikroskopijnej już części Aśki, jakby dzisiaj o wiele bardziej niż zazwyczaj białe majtki. Patrzyłem tam tak, jakbym wcześniej tego nie widział. Patrzyłem jakby to, co teraz widzę było dla mnie kompletnym zaskoczeniem i czułem, że ten niewielki widoczny ich skrawek działa na moje zmysły o wiele teraz mocniej, że rozpala mnie całkiem niespodziewanie tak silnie, że wcale nie był mi potrzebny do szczęścia już nawet całkiem rozpięty zamek. - Słońce dzisiaj jakieś takie… wyjątkowo jaskrawe… - uśmiechnąłem się i spostrzegając, że dziewczyna cały czas mnie obserwuje, trochę tym speszony, nagle zaskoczony tak mocną i jednoznaczną reakcją moich zmysłów opuściłem głowę i wpatrzyłem się w czubki jej białych kozaków kątem oka i tak widząc mimo to ten napięty, zdawałoby się, że już do granic wytrzymałości zamek, naprężony o wiele mocniej niż mój, podekscytowany tak niespodziewanie penis. - A co? Ja się może nadęłam? - Wiosna spytała opuszczając tak jak i ja głowę, i też nagle zawstydzona, dokładnie może teraz wiedząc gdzie patrzę i co widzę, domyślając się chyba jaką przyjemność mi ten widok sprawia i o czym właśnie teraz myślę, może nawet i spostrzegając to, że jestem tak wyjątkowo i całkiem niepotrzebnie teraz podniecony - Obraziłeś się na mnie? - Skąd… - uśmiechnąłem się trochę tym co powiedziała Joanna zaskoczony. Już wcześniej, tak wyjątkowo przecież zaabsorbowany tymi niespodziewanymi wspomnieniami, tak zamyślony, że omal zapomniałem o całym otaczającym mnie świecie widziałem przecież, że Wiosna zwolniła, że zrównała się ze mną i po chwili, już może na mnie nie obrażona, nagle przestając głośno wystukiwać obcasami rytm swoich kroków i chyba, na całe szczęście zapominając o tym co jej przed chwilą zrobiłem szła tuż obok mnie. Szła nic nie mówiąc, starając się teraz, może i zupełnie przypadkowo iść całkiem bezszelestnie, iść tak jakby jej tu, obok mnie nie było, iść nie patrząc nawet na mnie. Szła nie przerywając moich wspomnień o Agacie, jakby czuła, jakby wiedziała o czym teraz myślę i celowo starała się zupełnie z nimi swoją obecnością nie kolidować. Szła tak, jakby moja obecność była jej całkowicie obojętna ale przecież dobrze wiedziałem, że tak naprawdę to Joanna cierpliwie na coś czeka. Szedłem nie zastanawiając się nad tym, szedłem jakby to, że Joanna tu, obok mnie jest, że idzie ze mną było czymś oczywistym i dopiero po chwili, po kilku jeśli nie po kilkunastu krokach, nie…