Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

rodzina · 6 min czytania

Igranie, czyli krach

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Część pierwsza

Ding dong!

Dzwonek do drzwi. Kołatka z wizerunkiem lwa. Postać króla zwierząt z pozłacanego metalu uśmiecha się do gości. W jego pustych, lekko zmrużonych oczach nie widać żadnych emocji. Pani Jadwiga, przeczesując palcami swoje przerzedzone siwe włosy, nerwowo tupta w miejscu. W białych adidasach i popielatym dresie wygląda na jedną z pensjonariuszek sanatorium, gdzie ludzie w jej wieku przeżywają trzecią młodość. Czeka, aż ktoś raczy otworzyć jej drzwi. Dębowe w kolorze ciemnego brązu. Mocne, solidne drewno z wbudowanym systemem alarmowym i poczwórnym zamkiem. Twierdza przed złodziejami.

Ding dong.

Pani Jadwiga powstrzymuje się przed zapaleniem papierosa. Zawsze paliła, gdy się denerwowała. Rozmowa o pracę bywa stresująca. Pani Jadwiga w myślach do dziesięciu liczy. Jak nikt nie otworzy, odwróci się na pięcie i przewertuje kolejną gazetę z ogłoszeniami. Dziewięć. Pani Jadwiga powoli schodzi z marmurowych schodków. Stukot szpilek za drzwiami. Ktoś przekręca klucz. Twierdza się usuwa. Pani Jadwiga spogląda na swoją pracodawczynię. Żółta koktajlowa sukienka, perfekcyjny makijaż, tuszujący cienie pod oczami.

Dzień dobry.

Uśmiecha się nieśmiało.

Wychodzimy za chwilę z mężem na bankiet. Do jego firmy. Służbowy obowiązek, sama pani wie.

Wpuszcza panią Jadwigę do środka. Pokazuje jej krzesełko, gdzie może usiąść. Staje naprzeciwko. Jak modelka, opierając się jedną ręką o kuchenną szafkę. Zgrabna i filigranowa, jednak nawet gruba warstwa makijażu nie ukrywała jej wieku. Zmęczone oczy. Drobne zmarszczki wokół oczu i w kącikach ust. Pani Jadwiga porównuje ją w myślach do bohaterek ulubionej telenoweli. Czarne włosy, luźne opuszczone na szczupłe ramiona, ciemna karnacja.

Pani do pracy?

Pani Jadwiga przytakuje.

W charakterze sprzątaczki. Właśnie przeszłam na emeryturę i jestem w pełni dyspozycyjna. Mój mąż nie żyje od siedmiu lat.

Mówi tonem poufałym i przyjaznym. Uśmiecha się do brunetki ślicznej, która z szafy wyciągnęła karafkę i dwa kieliszki.

Zatrudniam panią.

Nalewa sobie i pani Jadwidze nalewki swojej matki, jak określa napój chłodny i lekko cierpki. W kolorze krwi. Bordowa czerwień. Wiśnia.

Może pani posprzątać, kiedy nas nie będzie.

Nalewa sobie drugi kieliszek. Pani Jadwiga odmawia. Kobieta wzrusza ramionami, uśmiechając się smutno.

Wrócimy późno. Syn dzisiaj jest na imprezie u kolegi. Wie pani, szesnaście lat. Trudny okres. Ma pani dzieci?

Pani Jadwiga przecząco kiwa głową. Z drugiego pokoju wychodzi postawny brunet o kontrastowych do opalonej sylwetki niebieskich oczach. Wita się z lekką nonszalancją.

Magdaleno, pospiesz się. Za chwilę powinniśmy wyjeżdżać.

Ton protekcjonalny, jakby zwracał się do dziecka. Magdalena czerwieni się po szypułki włosów. Nerwowo splata palce, kładąc dłonie

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%