Psychologia · 4 min czytania
Ironia miłości cz V ostatnia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Zrobiła się radosna atmosfera przy stoliku. Towarzystwo śmiało się i dokazywało - w tym Igor - nie zdradzając jakichkolwiek powodów do smutku. Blondynka imieniem Maja, opowiadała zabawne historie ze swojej pracy. Zajmowała się fryzjerstwem - była właścicielką niewielkiego lokalu - w którym zatrudniała wykwalifikowane w tym fachu osoby. Przychodziło do nich coraz więcej klientów - ale nie to było najważniejsze dla Maji - po prostu lubiła tę pracę, a ludzie to czuli i z chęcią oddawali się w jej ręce. Była jednocześnie osobą bardzo rozmowną, co Igorowi zupełnie nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie, było jakby antidotum na jego zmartwienie. Słowa jej wyrywały go z jego własnych rozmyślań o Magdzie - dziewczynie, która go zdradziła. Niewiele zapadało mu w pamięci, z tego co Maja do niego mówiła, ale zdecydowanie czuł się lepiej, także za sprawą spożytego alkoholu. Wówczas poczuł na swym ramieniu czułe poklepywanie przyjaciela. Usłyszał jego głos. -Może w końcu dasz szansę Maji. Czemu nie umówisz się z nią? - na ten komentarz, Igor nieznacznie się zarumienił, ale nie odpowiedział przyjacielowi. Wtedy inicjatywę przejęła Maja. -Dawid ma rację. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy. Tu jest numer mojego telefonu - zadzwoń do mnie kiedyś - odparła, rzucając mu przeciągłe spojrzenie, na które nieśmiało wyciągnął dłoń po wizytówkę, po czym szybko schował ją do kieszeni, wcześniej wymamrotawszy coś, że będzie mu bardzo miło spotkać się z nią. Resztę popołudnia spędził w towarzystwie poznanych mu miłych pań, bowiem nie bardzo mógł liczyć na obecność Dawida, który co chwilę gdzieś wychodził. Obiecał mu jednak, że jeszcze się spotkają, choć w bardziej wyciszonym kilmacie, żeby porozmawiać o…