Inne · 4 min czytania
ja i Gerard
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
W gruncie rzeczy - nikt go nie lubił. Gerard zawsze mówił przez nos, miał dłuższe włosy niż przewidywała norma i grał na gitarze. Uczył się grać na perkusji, ale później powiedział mi, że to nie dla niego. Nigdy nie dowiedziałam się dlaczego. Gerard miał wiele tajemnic. Nigdy nie wiadomo było o nim nic na pewno i na zawsze. Pamiętam, gdy pewnego dnia przefarbował włosy na fioletowo. Myślałam, że ludzie go ukamieniują. Dobrze, że po tygodniu ta farba mu zeszła. A mama zawsze pytała się mnie, co ja w nim widzę? Dlaczego zadaję się z nim i przynoszę wstyd naszej rodzinie? Szczerze mówiąc, nie wiem, dlaczego kochałam Gerarda. Chyba dlatego, że był inny i niepowtarzalny. Bo później już nie spotkałam nikogo takiego jak Gerard.
Gerard miał obsesję na punkcie Anglii. Codziennie o 17.00 siadał na najwygodniejszym meblu w jego pokoju (materac) i w kubku, który podarowałam mu na urodziny pił ekspresową, najtańszą herbatę. Mówił, że dzięki temu czuje się kimś. - Słuchaj, Ger, może... - chciałam zaproponować wyjście do kina. - Nie mów do mnie Ger - wycedził. - Ale... - `Ger` jest bardzo amerykańskie. Mów do mnie `Gerard`. - Może mam dodawać jeszcze `sir`? - prychnęłam. Nie odzywał się do mnie przez tydzień.
Obiecał, że nauczy mnie grać na gitarze. Nie miałam na to ochoty; lubiłam słuchać muzyki, ale nie grać, albo - co gorsza - śpiewać. Jednak przyparł mnie do muru. Oboje usiedliśmy na materacu, a Gerard zapowiedział, że jutro będę umiała grać piosenkę The Smiths. Miałam sobie jakąś wybrać. The Smiths słuchaliśmy codziennie, marzeniem Gerarda był ich koncert. Nie spełniło się. Wybrałam `Sweet and tender hooligan.` Umiem zagrać tylko wstęp.
Odebrał mnie ze szkoły, w której uczyłam. Wracaliśmy tramwajem. Gerard nie zrobił prawa jazdy, a ja nie lubiłam jeździć samochodem. Wysiadaliśmy na ostatnim przystanku, gdzie…