Inne · 3 min czytania
ja i smok
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Noc była zimna, piękna jak zawsze.Z butelką whisky podziwiałem jej urok. "PUK! PUK!" do okna rozległo się głośno. Pijany więc bez strachu szybko otworzyłem. Smok wlazł do środka, chwycił butelkę. Samolub bo wypił sam. Czerwone łuski, czarne oczy no i ten ogrom, wtedy nie myślałem jak się zmieścił. Poprosił o jeszcze, więc mu polałem, tym razem jednak podzielił się.Mówił że jest wysłańcem zza światów, a raczej czegoś pomiędzy nimi. Nie pojmowałem, a on to czuł. Zabrał mnie na przejażdżkę, a jak na stację paliw. Kupiłem jeszcze trochę wódy i zasiedliśmy na dachu ziemi. Począwszy od końca opowiadał ku początkowi. O swoich misjach, wybrańcach i wrogach. Królach i władcach wyklutych z jego jaj. Ci sami później chcieli go zgładzić, zawładnąć sobą do końca. Nad grobem każdego uronił łzę. Wspominał o bitwach pod ziemią, imprezach pod niebem. Jak świat się zmieniał, odradzał i padał. On jest skazany by to oglądać. Często więc płacze, często się śmieje. Powiedział też coś o czym dobrze wiedziałem. Alkohol jest lekiem na…