Akcja · 7 min czytania
Ja Nieudacznik- część trzecia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Z Dorotą na temat tego, co widziałem nigdy nie rozmawiałem. Wierzcie lub nie, ale nawet mi nie przeszkadzało, że jest dziwką. W końcu miała z tego kasę. Obawy, co do jej moralności całkowicie mnie opuściły, gdy kupiła mi na urodziny wędkę i cały sprzęt do łowienia. Proste. Usta, którymi poruszała wypowiadając słowa życzeń, dla mnie nadal były pełne nasienia Staszka i kiedy chciała mnie pocałować w policzek uchyliłem się. Dziwne. Pomyślałem, że nie chciałbym być chłopakiem Doroty. Do czasu, gdy widziałem siostrę ze Staszkiem, nie myślałem o kobietach. Jakoś mnie nie interesowały. Żyłem spokojnie. Wino, jakiś papieros, czasem, gdy ktoś miał więcej kasy i dobrej woli, paliliśmy maryśkę. Dzień mojego piwnicznego odkrycia stał się dla mnie przełomem. Chciałem mieć kobietę. Chciałem z nią robić to, co Staszek robił z Dorotą. Miałem tylko nadzieję, że nie będę musiał jej płacić.
Loża i stolik, przy której zwykła siadać była lepka od brudu. Nie wiem czy było to rozlane piwo, nigdy dobrze nie starte, czy coś innego. Nie ważne. Loża stała w najciemniejszym koncie pubu oświetlona jedynie przez mdłe, czerwone światełko lampy ustawionej obok. Marlena nigdy nie była sama. Do pubu „Szeryf” przychodziła razem z koleżankami, pudrowanymi laluniami w przykrótkich spódniczkach i z makijażem położonym grubą warstwą. Dziewczyny starały się wyglądać modnie i seksownie, co nawet im się udawało. Jeleni wkoło było dużo, więc starczyło dobrze walnąć w poroże, by posypały się darmowe drinki i papierosy. O to przecież chodzi, to najważniejsze podczas imprezy. Dziewczyny stanowiły zgraną paczkę, która w pubach była znana. Była to zła sława, która jednak się im opłacała. Podszedłem do nich i przywitałem się. -Patrz, znów siedzi tam ten pojeb- Baśka wskazała na bar. Siedział przy nim Wojtek. Dziwny facet z nieokiełznanym rozumem. Był nieprzewidywalny. Nie bałem się go, ale drażnienie Wojtka było nie mądre. Był wysoki i bardzo chudy. Jego postać odziana w zieloną koszulę i spodnie od dresu, wyglądała jak odkopany kościotrup żołnierza ubrany w mundur. Wielki orli nos, wystawał daleko przed twarz i aż prosił się by go złamać. Był taki jeden, który próbował, ale Wojtek obronił się. Wyczuł, że będą kłopoty, wstał, podszedł do niedoszłego agresora i rozwalił mu kryształową popielniczkę na skroni. Facet padł jak długi. Uderzenie prewencyjne. Od tego czasu nos Wojtka był niezagrożony. -Niech sobie siedzi, przecież nic nie robi- powiedziałem i usiadłem obok dziewczyn. Po chwili dołączył do nas Dziąsło i Edek. -Widziałeś, znów ten pojeb- szepnął Dziąsło i delikatnie wskazał w stronę Wojtka. Dziąsło był w moim wieku, mieszkał w klatce obok. Gdy miał 14 lat próbował na rowerze przejechać pod trzepakiem. Sztuczka się nie udała i Dziąsło zostawił górne zęby na dolnej poprzeczce trzepaka. -Wódka czy piwo? – Zapytał Edek. Wstał i sięgnął do kieszeni. Wyciągnął banknot i rozprostował szczerząc zęby w triumfalnym uśmiechu- Napierdolimy się jak, mało kto. To co?- Spojrzał na Marlenę, później na resztę towarzystwa.
Litrowa flaszka wódki stojąca na stole była…