Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 4 min czytania

Jak zażartowałem ze śmierci

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Zastanawialiście się kiedyś,co robią wasi sąsiedzi i siedzieliście z lornetką w ręku w oknie? Bo ja nie. I to nie o tym będzie ta historia. A może rozmyślaliście o tym, co dzieje się w nocy na cmentarzu? Hahaha głupota... O tym też nie mam zamiaru mówić. Ta dziewczyna i ten chłopak byli w sobie tacy zakochani, ale nie mogli być razem, bo...doczytacie to gdzieś indziej. Czyżbym znów zaczynał bredzić nawet się nie przedstawiwszy?Hmmm... nie ma sensu bym wyjawiał swoje imię. Nazywajcie mnie jak chcecie. I nie musicie słuchać tego, o czym wam opowiem. To wszystko w ogóle nie ma sensu. Siedzę w ciasnej celi na okrągłym taborecie. W dłoni trzymam ołówek i rozwiązuję beznadziejnie łatwą krzyżówkę. Uśmiecham się już od kilku godzin, ciągle przypominając sobie słowa lekarza i sędziego. Od pierwszego dowiedziałem się, że mam raka zatok – zostało mi tylko kilka tygodni życia. A od drugiego, no cóż, usłyszałem wyrok śmierci. Do tej sprawy nie chcę wracać. Po raz kolejny przekonuję się, jak niczego w życiu nie da się przewidzieć. A TO, to dosłownie ironia losu. Co za absurd, by być tak bezwzględnie skazanym nie śmierć. Nie ma od niej ucieczki, osacza cię z każdej strony. Ale jak na razie: Jedna z wysp Japonii na H. Może ktoś z was wie? Nie? Szkoda. Przebywając tu z myślą, że za 45 minut umrę, nie wiem co począć. Telewizji nie mam ochoty oglądać, bo całe nasze życie coraz bardziej zaczyna mi przypominać monotonność tych durnowatych seriali. Spać nie chcę, bo każde przeniesienie się do innego świata daje mi nadzieję na to, że świat jest inny, a w to nie opłaca się wierzyć. Po prostu nie warto. Najchętniej bym się pośmiał, ale nie mam z kim, ani z czego. Może z tej doniczki, która stoi na parapecie? Jest w niej plastikowa róża, podlewana przeze mnie

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Jak zażartowałem ze śmierci — czytnik · opowiadania