Dla dzieci · 12 min czytania
JAMES BOND
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 6
JAMES BOND
Wiadro, kubeł- stołek, bęben, puchar, wazon. Tłuczek- berło Dwie drewniane łyżki- deseczki okalające zwój pergaminu. Miska, nożyk, kwiaty, zdjęcie matki, dwie lalki. 6- metrowa tkanina- z jednej strony jest beżowa, z drugiej- czarna. W tkaninie są 4 otwory, w które można włożyć głowę. Osoby: dwóch chłopców (bracia) 7- osobowa grupa, tworząca chór. Na scenie: stół, jedno krzesło. Na stole- miska, a w niej: tłuczek i dwie drewniane łyżki. Na krześle siedzi chłopiec i obiera ziemniaki do wiadra. Robi to energicznie, nerwowo. Wchodzi drugi chłopak. W ręku ma duży bukiet kwiatów.
(pełne światło)
Krzyś- Jeszcze nie obrałeś tych ziemniaków? Mama by już dawno stawiała obiad na stół.
Marek- To zrób to za mnie , jak takiś mądry.(wścieka się)
K- Eee, nie. Wolę ogródek. Zobacz, jakie piękne kwiaty przyniosłem. A jak pachną! (podsu-wa bukiet do nosa M.)
M- Zabieraj tę miotłę!
K- Co się tak wściekasz?(chwila ciszy) Co, plan nie zadziałał?
M- Jaki plan? Co ty bredzisz?
Część 22 / 6
K- Sam słyszałem, jak prosiłeś Jacka, żeby niepostrzeżenie włożył bukiecik bratków, (nawia-sem mówiąc z naszego ogródka), do teczki Ani, bo (Krzyś naśladuje brata) „nie udało mi się wczoraj ich podrzucić, a ty siedzisz za nią, więc będzie ci zręczniej”.
M- (rzuca nożyk, nogą odsuwa wiadro i szybko wstaje z krzesła, by dopaść brata) „Zaraz cię uduszę! Taki z ciebie brat?! Szpieg (!), a nie brat! Szpieg!
K- (wyniośle i z dumą; poprawia niewidzialny krawat) Nazywam się Bond. James Bond.
M.- Taaak?! Myślisz, że na ciebie nie ma sposobu?
K- (wyciąga ręce daleko przed siebie, trzymając kwiaty; jest przestraszony.) Może dasz jej te?! Są piękne, pachnące! Spodobają się jej!
M.- (chwilę stoi bez ruchu, zamyśla się i mówi spokojnie) Daj mi spokój. (podchodzi do sto-łu, siada na krześle.) I tak wszystko na nic.
K.- (rzuca kwiaty na środek sceny, zaciekawiony, zbliża się do brata. Chce usiąść, ale jest tylko jedno krzesło. Wyjmuje więc z miski tłuczek i dwie drewniane łyżki, wysypuje do niej z wiadra obierki po ziemniakach i odwracając wiadro do góry nogami- siada na nim.)
Gadaj, co się dzieje? Może mógłbym ci w czymś pomóc?
M.- (tępo patrzy przed siebie) Co ty możesz? Taki James Bond jak ty, niewiele może tu po-móc. Potrzebuję rady, rozsądnej wskazówki.(zastanawia się) Może ktoś, kto serfuje po inter-necie, mógłby mi pomóc, a nie ty!! Ty zaczytujesz się w bajkach, baśniach, legendach i....(machnął ręką) w czym tam jeszcze.(z pogardą) Za duży jestem na takie bzdury!!
Część 33 / 6
K.- Nie mów tak! Posłuchaj rady Jamesa Bonda, najsłynniejszego agenta wszech czasów: nie mów źle o baśniach, bo one....
M.- ( przerywa mu ) No, co one?! Na pewno nie podpowiedzą mi, co dalej robić!
K.- (tajemniczo) Tego bym nie powiedział. ( po chwili) Ciągle chodzi o Anię?
M.- Wszelkimi sposobami próbuję zwrócić na siebie jej uwagę.
K.- I co?
M.- I nic.
K.- Ania...(macha bezładnie ręką)... nic?
M.- (wścieka się) No, przecież mówię!(spokojnie) Ale rozumiem ją. Spójrz na mnie: czy to można polubić?! (wskazuje na nos).
Część 44 / 6
K.- (przygląda się z uwagą) Nos całkiem przyzwoity. Martwiłbym się, gdyby był, ooooo taki. (pokazuje gestem metrowy nos)...
M.- (krzyczy) Ja nie mówię o nosie, tylko o tym, co mam na nosie!! K.- (nie wie o co chodzi; patrzy zdziwiony)
M.- Piegi, kolego, piegi!!! Wyglądam, jakbym się opalał przez sito!
K.- (szczerze) Chyba przez durszlak!
(widzi reakcję zdenerwowanego M., zeskakuje z wiadra, z palców robi binokle i przykładając je do oczu, krzyczy)
K.- Chyba nie uderzysz faceta w okularach?!
(M. rezygnuje i siada na krzesło) Jak będziesz czytał więcej bajek, to będziesz mówił i zachowywał się jeszcze durniej, niż teraz!
K.-(Zdejmuje wiadro z głowy i wolno podchodzi do brata; mówi powoli) (stopniowe przyga-szanie światła) Jeszcze raz cię ostrzegam: przestań źle mówić o baśniach!!! Przestań, bo one upomną się o ciebie!!! Co to?! Słyszysz?! Co się dzieje?!!!
Część 55 / 6
(M. patrzy z uwagą; wstaje i razem idą do środka sceny)
(stopniowe rozjaśnianie sceny)
(pełne światło)
(Na scenę wbiega siedmioro dzieci. Pokazują to, co mówią. Wykorzystują do prezentacji 6- metrową tkaninę.)
(chór).....Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za rzeką szeroką, za doliną głęboką, żył sobie rycerz. (rycerzem jest M.)
(chór daje M. drewnianą łyżkę)
(chór) Zostawił matkę (ktoś z chóru podaje mu zdjęcie) i siostry (ktoś inny podaje dwie lalki) i wyruszył w drogę, szukać szczęścia. Przemierzył świat wzdłuż i wszerz. Zabił siedem smo-ków, pokonał trzech czarnoksiężników. Uratował wiele księżniczek od niechybnej śmierci.
M.- Piękne to były białogłowy. (M. prezentuje kolejne białogłowy) Ale księżniczki Oleny, którą kocham żarliwie miłością czystą i szlachetną, nie potrafiłem zdobyć.
Część 66 / 6
(Chór)- Zła Wiedźma zabrała ją w nieznane.
M.- Wędruję teraz po świecie i szukam mojej ślicznej Oleny.
(Ktoś z chóru) Uwaga! Uwaga! Zbliża się herold królewski! Rozstąpcie się! Posłuchajmy go!
(Wchodzi dwoje dzieci; jedno trzyma w rękach drewniane łyżki. Drugie trzyma wiadro kola-nami i zaczyna w nie uderzać tłuczkiem. Pierwsze dziecko wyciąga obie ręce przed siebie tak, jak gdyby trzymało zwój pergaminu. Czyta, krzycząc.)
H.- Ogłaszam, że z woli miłościwie nam panującego Króla, piękna księżniczka Olena zosta-nie żoną tego, kto ją uwolni z rąk okrutnej Wiedźmy, która ją więzi w dalekiej krainie, w że-laznym zamku. Ponadto, śmiałek otrzyma połowę królestwa i mnóstwo złota i srebra.
(wychodzą)
(chór mówi) :
„Za żelazną kratą, za murem z żelaza, zła wiedźma królewnę na zgubę naraża.…