Wróć do katalogu

JAMES BOND

....z happy endem...

bniedziela, opublikowano , 12 min czytania, 4,4 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

JAMES BOND

Wiadro, kubeł- stołek, bęben, puchar, wazon. Tłuczek- berło Dwie drewniane łyżki- deseczki okalające zwój pergaminu. Miska, nożyk, kwiaty, zdjęcie matki, dwie lalki. 6- metrowa tkanina- z jednej strony jest beżowa, z drugiej- czarna. W tkaninie są 4 otwory, w które można włożyć głowę. Osoby: dwóch chłopców (bracia) 7- osobowa grupa, tworząca chór. Na scenie: stół, jedno krzesło. Na stole- miska, a w niej: tłuczek i dwie drewniane łyżki. Na krześle siedzi chłopiec i obiera ziemniaki do wiadra. Robi to energicznie, nerwowo. Wchodzi drugi chłopak. W ręku ma duży bukiet kwiatów.

(pełne światło)

Krzyś- Jeszcze nie obrałeś tych ziemniaków? Mama by już dawno stawiała obiad na stół.

Marek- To zrób to za mnie , jak takiś mądry.(wścieka się)

K- Eee, nie. Wolę ogródek. Zobacz, jakie piękne kwiaty przyniosłem. A jak pachną! (podsu-wa bukiet do nosa M.)

M- Zabieraj tę miotłę!

K- Co się tak wściekasz?(chwila ciszy) Co, plan nie zadziałał?

M- Jaki plan? Co ty bredzisz?

K- Sam słyszałem, jak prosiłeś Jacka, żeby niepostrzeżenie włożył bukiecik bratków, (nawia-sem mówiąc z naszego ogródka), do teczki Ani, bo (Krzyś naśladuje brata) „nie udało mi się wczoraj ich podrzucić, a ty siedzisz za nią, więc będzie ci zręczniej”.

M- (rzuca nożyk, nogą odsuwa wiadro i szybko wstaje z krzesła, by dopaść brata) „Zaraz cię uduszę! Taki z ciebie brat?! Szpieg (!), a nie brat! Szpieg!

K- (wyniośle i z dumą; poprawia niewidzialny krawat) Nazywam się Bond. James Bond.

M.- Taaak?! Myślisz, że na ciebie nie ma sposobu?

K- (wyciąga ręce daleko przed siebie, trzymając kwiaty; jest przestraszony.) Może dasz jej te?! Są piękne, pachnące! Spodobają się jej!

M.- (chwilę stoi bez ruchu, zamyśla się i mówi spokojnie) Daj mi spokój. (podchodzi do sto-łu, siada na krześle.) I tak wszystko na nic.

K.- (rzuca kwiaty na środek sceny, zaciekawiony, zbliża się do brata. Chce usiąść, ale jest tylko jedno krzesło. Wyjmuje więc z miski tłuczek i dwie drewniane łyżki, wysypuje do niej z wiadra obierki po ziemniakach i odwracając wiadro do góry nogami- siada na nim.)

Gadaj, co się dzieje? Może mógłbym ci w czymś pomóc?

M.- (tępo patrzy przed siebie) Co ty możesz? Taki James Bond jak ty, niewiele może tu po-móc. Potrzebuję rady, rozsądnej wskazówki.(zastanawia się) Może ktoś, kto serfuje po inter-necie, mógłby mi pomóc, a nie ty!! Ty zaczytujesz się w bajkach, baśniach, legendach i....(machnął ręką) w czym tam jeszcze.(z pogardą) Za duży jestem na takie bzdury!!

K.- Nie mów tak! Posłuchaj rady Jamesa Bonda, najsłynniejszego agenta wszech czasów: nie mów źle o baśniach, bo one....

M.- ( przerywa mu ) No, co one?! Na pewno nie podpowiedzą mi, co dalej robić!

K.- (tajemniczo) Tego bym nie powiedział. ( po chwili) Ciągle chodzi o Anię?

M.- Wszelkimi sposobami próbuję zwrócić na siebie jej uwagę.

K.- I co?

M.- I nic.

K.- Ania...(macha bezładnie ręką)... nic?

M.- (wścieka się) No, przecież mówię!(spokojnie) Ale rozumiem ją. Spójrz na mnie: czy to można polubić?! (wskazuje na nos).

K.- (przygląda się z uwagą) Nos całkiem przyzwoity. Martwiłbym się, gdyby był, ooooo taki. (pokazuje gestem metrowy nos)...

M.- (krzyczy) Ja nie mówię o nosie, tylko o tym, co mam na nosie!! K.- (nie wie o co chodzi; patrzy zdziwiony)

M.- Piegi, kolego, piegi!!! Wyglądam, jakbym się opalał przez sito!

K.- (szczerze) Chyba przez durszlak!

(widzi reakcję zdenerwowanego M., zeskakuje z wiadra, z palców robi binokle i przykładając je do oczu, krzyczy)

K.- Chyba nie uderzysz faceta w okularach?!

(M. rezygnuje i siada na krzesło) Jak będziesz czytał więcej bajek, to będziesz mówił i zachowywał się jeszcze durniej, niż teraz!

K.-(Zdejmuje wiadro z głowy i wolno podchodzi do brata; mówi powoli) (stopniowe przyga-szanie światła) Jeszcze raz cię ostrzegam: przestań źle mówić o baśniach!!! Przestań, bo one upomną się o ciebie!!! Co to?! Słyszysz?! Co się dzieje?!!!

(M. patrzy z uwagą; wstaje i razem idą do środka sceny)

(stopniowe rozjaśnianie sceny)

(pełne światło)

(Na scenę wbiega siedmioro dzieci. Pokazują to, co mówią. Wykorzystują do prezentacji 6- metrową tkaninę.)

(chór).....Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za rzeką szeroką, za doliną głęboką, żył sobie rycerz. (rycerzem jest M.)

(chór daje M. drewnianą łyżkę)

(chór) Zostawił matkę (ktoś z chóru podaje mu zdjęcie) i siostry (ktoś inny podaje dwie lalki) i wyruszył w drogę, szukać szczęścia. Przemierzył świat wzdłuż i wszerz. Zabił siedem smo-ków, pokonał trzech czarnoksiężników. Uratował wiele księżniczek od niechybnej śmierci.

M.- Piękne to były białogłowy. (M. prezentuje kolejne białogłowy) Ale księżniczki Oleny, którą kocham żarliwie miłością czystą i szlachetną, nie potrafiłem zdobyć.

(Chór)- Zła Wiedźma zabrała ją w nieznane.

M.- Wędruję teraz po świecie i szukam mojej ślicznej Oleny.

(Ktoś z chóru) Uwaga! Uwaga! Zbliża się herold królewski! Rozstąpcie się! Posłuchajmy go!

(Wchodzi dwoje dzieci; jedno trzyma w rękach drewniane łyżki. Drugie trzyma wiadro kola-nami i zaczyna w nie uderzać tłuczkiem. Pierwsze dziecko wyciąga obie ręce przed siebie tak, jak gdyby trzymało zwój pergaminu. Czyta, krzycząc.)

H.- Ogłaszam, że z woli miłościwie nam panującego Króla, piękna księżniczka Olena zosta-nie żoną tego, kto ją uwolni z rąk okrutnej Wiedźmy, która ją więzi w dalekiej krainie, w że-laznym zamku. Ponadto, śmiałek otrzyma połowę królestwa i mnóstwo złota i srebra.

(wychodzą)

(chór mówi) :

„Za żelazną kratą, za murem z żelaza, zła wiedźma królewnę na zgubę naraża.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych