dla-dzieci · 5 min czytania
Zimowa Droga Lusi Część II - Po drugiej stroni
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Lusia szybko poczuła nudę, nawet w tym niespodziewanym miejscu.
„Narwę mamie kwiatków – pomyślała. – Tych żółtych, tamtych niebieskich, może jeszcze czerwonych... A potem..."
Gdy spojrzała ponad maki, jej oczom ukazał się dom. Stał tam, jak gdyby nigdy nic, tuż przy ścianie lasu. Nie zauważyła go wcześniej, choć przecież latem doskonale znała tę okolicę. Podskoczyła zachwycona.
Czyli tak szybko zrobiło się lato! I mamusia nie będzie zła – przecież wcale się nie oddaliła. Zapominając o kwiatkach, rzuciła się biegiem w stronę domu. Po porannych przeżyciach chciała jak najszybciej o wszystkim opowiedzieć.
Choć... chyba nic wielkiego się nie stało. Zwyczajnie nadeszło lato. Ta myśl nagle wydała jej się trochę dziwna i na moment przystanęła. Ale przynajmniej po obiedzie pójdą nad rzekę. Popływają! Pocieszona tą wizją, podskakując, ruszyła ku znajomym progom.
Wpadła do domu jak burza i... auć! Uderzyła głową o framugę drzwi, która przecież zawsze była o wiele wyżej. Podniosła rękę, żeby rozmasować bolące miejsce – i wtedy wszystko wydarzyło się naraz.
Część 22 / 2
Zobaczyła swoją dłoń. Dużą. Tak dużą, że aż nie jej.
Serce zabiło jej mocniej z wielkiego zdumienia. W pokoju stały dwie dorosłe kobiety – znajome i obce jednocześnie. A zza ściany wyglądała dziewczynka. Mniej więcej w jej wieku. I podobna do niej tak bardzo, że Lusia aż otworzyła szerzej oczy.
– Mamo! – zawołała odruchowo, tracąc rezon. Może i zazwyczaj była odważna, ale teraz poczuła się nieswojo. Tak jak wtedy, gdy w święta trafiała w sam środek tłumu cioć i wujków, którzy patrzyli na nią i mówili: „Jaka ona grzeczna! Jak urosła!".
Obie kobiety zaśmiały się wesoło, wyraźnie podekscytowane. – Mama przyjeżdża? – zapytała ta stojąca bliżej.
Lusia zamrugała. Jak to przyjeżdża? Wyjechała? Gdzie i kiedy? Przecież nie było jej raptem chwilkę! Popatrzyła znów na swoje ręce. Były stanowczo za duże. Dotknęła twarzy. Też nie pasowała. Wyminęła zdziwione kobiety i podeszła do lustra. Powoli, z bijącym sercem.
Zamarła. Zacisnęła powieki. Mocno. Tak mocno, aż zobaczyła pod powiekami kolorowe plamki. „To tylko na chwilę" – pomyślała. Otworzyła jedno…