Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Rodzina · 4 min czytania

Jedna chwila

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Gdy słyszymy o ludzkich tragediach, myślimy sobie, że nas to nie dotyczy, że my jesteśmy nietykalni i nas to ominie, że nam się to nie przydarzy. Myślałem tak samo, bo co mogło mi się stać, gdy miałem stałą pracę, pieniążków mi nie brakowało. Miałem też kochaną żonę dobrze zajmującą się domem i naszym dzieckiem. Po prostu żyliśmy może nie jak w bajce, ale dobrze żyliśmy i nigdy bym nie pomyślał, że coś może zakłócić nasz spokój. Niestety coś się wydarzyło, coś co w jednej chwili zrujnowało nasz spokój. Mnie powaliło na kolana, a mojej córce zawaliło cały świat. Chciałbym teraz o tym napisać i nie dlatego, by się pożalić, czy wypłakać, czy też spróbować wzruszyć jakichś ludzi moim losem. Chciałbym, by inni ludzie w podobnej lub może gorszej sytuacji wiedzieli, że z każdej tragedii życiowej, z każdej porażki i z każdego problemu można wyjść i żyć dalej.

Nigdy bym nie pomyślał, że nasz spokój może zakłócić coś tak złego jak pijany kierowca, który jak się później okazało jechał po bardzo dużej ilości alkoholu i stracił panowanie nad kierownica w czasie, gdy moja żona wysiadała z autobusu. Wjechał na chodnik i po prostu ją przejechał. Ułamki sekund, fatalny zbieg okoliczności, pijany kierowca i życie niewinnej kobiety, a mojej żony i matki mojej córki zostało zakończone na zawsze. Bez możliwości pożegnania się, bez możliwości ostatniego spojrzenia sobie w oczy, bez możliwości utulenia... Kobieta ta nikomu nigdy nic złego nie zrobiła. Zawsze się starała i była moją ostoją i podporą. Teraz, po jednym telefonie, po jednej wizycie w szpitalnej kostnicy moje życie straciło sens, smak. Straciłem wole życia, załamałem się, wpadłem w histerię i miałem chęć zabić rodzinę tego pijanego zbrodniarza. Zapomniałem o całym świecie, zawaliłem pracę i troskę o córkę. Czułem się jak nad przepaścią. Chciałbym przelać…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%