Fantasy · 3 min czytania
Jestem bohaterem!
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Był sobie jasny dzień, ptaszki ćwierkały, trawa zielona, drzewa kwitną, wiadomo, wiosna. Idzie środkiem szlaku, pewny siebie, dobrze zbudowany młodzian co to myśli że cały świat jego jest. Wracał właśnie z targu w mieście a dobry humor zawdzięczał temu, że udało mu się sprzedać skisłe mleko jakiemuś naiwniakowi. Pewny że w domu będzie czekała go nagroda chciał tam zajść jeszcze przed zmrokiem. Został mu ostatni zakręt na szlaku, gdy nagle zauważył coraz gęstszy dym unoszący się tuż ponad wierzchołkami drzew. "No ładnie, pewnie tatko znów po pijaku spalił stodołę" pomyślał młodziak i zaczął biec. Kiedy jednak wybiegł z lasu jego mina diametralnie zrzedła. Paliła się nie tylko stodoła ale i całe gospodarstwo, wszędzie walały się truchła martwego bydła. W powietrzu unosił się swąd śmierci... Nie miał problemów z odnalezieniem ojca, który latał jak oszalały z jedynym małym wiaderkiem od studni do domu i nadaremnie starał się ugasić szalejący pożar. - Tatko kto to zrobił? - wykrztusił osłupiały chłopak. - Kto, kto, jak to kto? Wolna Kompania, a któżby inny, chcieli mi ochędożyć krowę (o gustach się nie dyskutuje) alem im zabronił to powiedzieli że jak nie oni to nikt i zaczęli szaleć. Uciekli już pewnie do swojej jaskini i chędożą jakieś inne biedne boskie stworzenie. - Tak nie może być! - rzucił hardo młodziak. - Ktoś musi im pokazać