Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Biografia · 8 min czytania

Jestem jaka jestem

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Byl bardzo pocieszny, bo zawsze gonil ptaki. Dzieci sie z niego smialy jak to dzieci. W tym momencie patrze wjezdza karetka pogotowia a w kamienicy tam gdzie mieszkalam zawsze byla sensacja jak przyjezdzala karetka albo milicja. Patrze, wychodzi lekarz, bo mial sluchawki. Z poczatku go nie poznalam. Nasz gospodarz od razu otrzezwial i zapytal - do kogo ta karetka panie dr? Wymienil moje nazwisko i imie. Z poczatku nie doslyszalam dokladnie. Opuscilam firanke. Poprosilam pania Basie, zeby zalozyla mi sukienke bo bylam w samej halce. Ktos zadzwonil do naszych drzwi. Dozorca stal z jakims panem doktorem. Wola do mojej mamy - pogotowie do panstwa przyjechalo. Moja mama mu odpowiedziala, ze to chyba pomylka. - Nie pomylka, nie pomylka, panna Jola jest chora. - Daj pan spokoj prosze pana, wypil pan troche wina i pan glupieje. - Jak bum cyk cyk ze panna Jola jest chora i ze pogotowie do niej przyjechalo. Ja wyjechalam do kuchni bo z kuchni moglam obserowac kto wchodzi do przedpokoju z korytarza. Wchodzi faktycznie lekarz. Moja mama mowi - to pan panie doktorze? - A nie mowilem pani ze to lekarz? - odezwal sie dozorca. - Dziekuje panu panie gospodarzu. Szef przywital sie z mama, wreczyl mamie kwiaty - Mamusiu moze to jakis ogrodnik do ciebie przyjechal - zaczelam sie nasmiewac. - Jolu przeciez to jest ten lekarz, ktory ciebie przywiozl. - Taka ladna buzia taka cieta - powiedzial lekarz. - A pan myslal ze tylko kwiaty sa ciete? - Czy moge z panienka porozmawiac? - O czym, ze slonce swieci? To ja przeciez widze. - No bo widzi panenka, ja mam bilety do teatru do operetki i chcialem panienke zabrac z rodzicami. - Bardzo milo z pana strony panie doktorze ale mnie nie wpuszcza do operetki. - Ale to jest taka operetka dla mlodziezy. - Chyba pan ja skaponowal wg moich rad. - No niech pani powie - zwrocil sie do mojej mamiy. - Jak mozna nie lubic taka mloda madra osobke. - Jolu czy ty sobie za duzo nie pozwalasz? - Mamuniu, przeciez to jest smieszne. - Ten pan robi to tylo z litosci a nie z przyjemnosci. Jest tyle zdrowych, mlodych kobiet a ten pan ma do wyboru, do koloru. - Jolu nie badz taka niemila. - To w takim razie prosze zawiezc mnie do mojego pokoju. - Dlaczego chcesz opuscic towarzystwo tego pana? - Mam powiedziec prawde? - Tak. - Ten pan mi sie w ogole nie podoba, bo jest dla mnie za stary. - Ja mam dopiero 28 lat. - To o 14 lat za duzo. - To bym byl podlotkiem albo jak teraz sie mowi malolatem. Lubi pani takich mlodych? - Prosze mi nie zadawac glupich pytan, bez sensu te pana pytania. - Do mnie z kosciola przychodzili klerycy i brali mnie na spacer. Akurat przyszedl jeden z nich. Mial 20 lat - czy mozna Jolu? - Prosze bardzo wejdz. - Pojdziemy dzisiaj na spacer? Przyniosl mi ladne kwiatuszki, niezapominajki. - Ach jakie piekne kwiatki, dziekuje ci bardzo. - Badz tak mily i wsadz je do wody. Byl po cywilnemu. - Przepraszam panie doktorze i zegnam pana. Mamusiu ja jade na spacer z Witkiem. - O ktorej Jolu bedziesz? - Za jakies trzy godziny, czy moge? - Tak dziecko mozesz. I pojechalam. - Jolu czy cos sie u was stalo ze u was jest lekarz? - zapytal kleryk Witek. - Nie, to znajomy moich rodzicow - odpowiedzialam. - Ale przeciez on byl Jolu pijany. - Wiem, nie chcialam go kompromitowac. On mnie przywiozl do domu ze szpitala i tak sie przykleil jak mucha do lepu. - Witku idz do mojej mamy i wez klucz od dzialki naszej. Tam sobie posiedzimy. Tam przyjda twoi koledzy, pogracie na gitarze, pospiewacie. Nie ma go i nie ma, bo czekam przed domem. Tak dlugo tam w domu siedzial. - Jolu on jest w tobie zakochany. - Kto, czys ty na glowe upadl. Jakby moj ojciec to slyszal to by go wyprosil z domu. - A jest twoj ojciec w domu. - On mnie zlapal na schodach i powiedzial ze mi nogi…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%