Jestem jaka jestem
Drugi fragment książki osoby niepełnosprawnej
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Byl bardzo pocieszny, bo zawsze gonil ptaki. Dzieci sie z niego smialy jak to dzieci. W tym momencie patrze wjezdza karetka pogotowia a w kamienicy tam gdzie mieszkalam zawsze byla sensacja jak przyjezdzala karetka albo milicja. Patrze, wychodzi lekarz, bo mial sluchawki. Z poczatku go nie poznalam. Nasz gospodarz od razu otrzezwial i zapytal - do kogo ta karetka panie dr? Wymienil moje nazwisko i imie. Z poczatku nie doslyszalam dokladnie. Opuscilam firanke. Poprosilam pania Basie, zeby zalozyla mi sukienke bo bylam w samej halce. Ktos zadzwonil do naszych drzwi. Dozorca stal z jakims panem doktorem. Wola do mojej mamy - pogotowie do panstwa przyjechalo. Moja mama mu odpowiedziala, ze to chyba pomylka. - Nie pomylka, nie pomylka, panna Jola jest chora. - Daj pan spokoj prosze pana, wypil pan troche wina i pan glupieje. - Jak bum cyk cyk ze panna Jola jest chora i ze pogotowie do niej przyjechalo. Ja wyjechalam do kuchni bo z kuchni moglam obserowac kto wchodzi do przedpokoju z korytarza. Wchodzi faktycznie lekarz. Moja mama mowi - to pan panie doktorze? - A nie mowilem pani ze to lekarz? - odezwal sie dozorca. - Dziekuje panu panie gospodarzu. Szef przywital sie z mama, wreczyl mamie kwiaty - Mamusiu moze to jakis ogrodnik do ciebie przyjechal - zaczelam sie nasmiewac. - Jolu przeciez to jest ten lekarz, ktory ciebie przywiozl. - Taka ladna buzia taka cieta - powiedzial lekarz. - A pan myslal ze tylko kwiaty sa ciete? - Czy moge z panienka porozmawiac? - O czym, ze slonce swieci? To ja przeciez widze. - No bo widzi panenka, ja mam bilety do teatru do operetki i chcialem panienke zabrac z rodzicami. - Bardzo milo z pana strony panie doktorze ale mnie nie wpuszcza do operetki. - Ale to jest taka operetka dla mlodziezy. - Chyba pan ja skaponowal wg moich rad. - No niech pani powie - zwrocil sie do mojej mamiy. - Jak mozna nie lubic taka mloda madra osobke. - Jolu czy ty sobie za duzo nie pozwalasz? - Mamuniu, przeciez to jest smieszne. - Ten pan robi to tylo z litosci a nie z przyjemnosci. Jest tyle zdrowych, mlodych kobiet a ten pan ma do wyboru, do koloru. - Jolu nie badz taka niemila. - To w takim razie prosze zawiezc mnie do mojego pokoju. - Dlaczego chcesz opuscic towarzystwo tego pana? - Mam powiedziec prawde? - Tak. - Ten pan mi sie w ogole nie podoba, bo jest dla mnie za stary. - Ja mam dopiero 28 lat. - To o 14 lat za duzo. - To bym byl podlotkiem albo jak teraz sie mowi malolatem. Lubi pani takich mlodych? - Prosze mi nie zadawac glupich pytan, bez sensu te pana pytania. - Do mnie z kosciola przychodzili klerycy i brali mnie na spacer. Akurat przyszedl jeden z nich. Mial 20 lat - czy mozna Jolu? - Prosze bardzo wejdz. - Pojdziemy dzisiaj na spacer? Przyniosl mi ladne kwiatuszki, niezapominajki. - Ach jakie piekne kwiatki, dziekuje ci bardzo. - Badz tak mily i wsadz je do wody. Byl po cywilnemu. - Przepraszam panie doktorze i zegnam pana. Mamusiu ja jade na spacer z Witkiem. - O ktorej Jolu bedziesz? - Za jakies trzy godziny, czy moge? - Tak dziecko mozesz. I pojechalam. - Jolu czy cos sie u was stalo ze u was jest lekarz? - zapytal kleryk Witek. - Nie, to znajomy moich rodzicow - odpowiedzialam. - Ale przeciez on byl Jolu pijany. - Wiem, nie chcialam go kompromitowac. On mnie przywiozl do domu ze szpitala i tak sie przykleil jak mucha do lepu. - Witku idz do mojej mamy i wez klucz od dzialki naszej. Tam sobie posiedzimy. Tam przyjda twoi koledzy, pogracie na gitarze, pospiewacie. Nie ma go i nie ma, bo czekam przed domem. Tak dlugo tam w domu siedzial. - Jolu on jest w tobie zakochany. - Kto, czys ty na glowe upadl. Jakby moj ojciec to slyszal to by go wyprosil z domu. - A jest twoj ojciec w domu. - On mnie zlapal na schodach i powiedzial ze mi nogi…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Jolanta Masłowicz
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…