Wróć do katalogu

Jestem jaka jestem

Drugi fragment książki osoby niepełnosprawnej

Jolanta Masłowicz, opublikowano , 8 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Byl bardzo pocieszny, bo zawsze gonil ptaki. Dzieci sie z niego smialy jak to dzieci. W tym momencie patrze wjezdza karetka pogotowia a w kamienicy tam gdzie mieszkalam zawsze byla sensacja jak przyjezdzala karetka albo milicja. Patrze, wychodzi lekarz, bo mial sluchawki. Z poczatku go nie poznalam. Nasz gospodarz od razu otrzezwial i zapytal - do kogo ta karetka panie dr? Wymienil moje nazwisko i imie. Z poczatku nie doslyszalam dokladnie. Opuscilam firanke. Poprosilam pania Basie, zeby zalozyla mi sukienke bo bylam w samej halce. Ktos zadzwonil do naszych drzwi. Dozorca stal z jakims panem doktorem. Wola do mojej mamy - pogotowie do panstwa przyjechalo. Moja mama mu odpowiedziala, ze to chyba pomylka. - Nie pomylka, nie pomylka, panna Jola jest chora. - Daj pan spokoj prosze pana, wypil pan troche wina i pan glupieje. - Jak bum cyk cyk ze panna Jola jest chora i ze pogotowie do niej przyjechalo. Ja wyjechalam do kuchni bo z kuchni moglam obserowac kto wchodzi do przedpokoju z korytarza. Wchodzi faktycznie lekarz. Moja mama mowi - to pan panie doktorze? - A nie mowilem pani ze to lekarz? - odezwal sie dozorca. - Dziekuje panu panie gospodarzu. Szef przywital sie z mama, wreczyl mamie kwiaty - Mamusiu moze to jakis ogrodnik do ciebie przyjechal - zaczelam sie nasmiewac. - Jolu przeciez to jest ten lekarz, ktory ciebie przywiozl. - Taka ladna buzia taka cieta - powiedzial lekarz. - A pan myslal ze tylko kwiaty sa ciete? - Czy moge z panienka porozmawiac? - O czym, ze slonce swieci? To ja przeciez widze. - No bo widzi panenka, ja mam bilety do teatru do operetki i chcialem panienke zabrac z rodzicami. - Bardzo milo z pana strony panie doktorze ale mnie nie wpuszcza do operetki. - Ale to jest taka operetka dla mlodziezy. - Chyba pan ja skaponowal wg moich rad. - No niech pani powie - zwrocil sie do mojej mamiy. - Jak mozna nie lubic taka mloda madra osobke. - Jolu czy ty sobie za duzo nie pozwalasz? - Mamuniu, przeciez to jest smieszne. - Ten pan robi to tylo z litosci a nie z przyjemnosci. Jest tyle zdrowych, mlodych kobiet a ten pan ma do wyboru, do koloru. - Jolu nie badz taka niemila. - To w takim razie prosze zawiezc mnie do mojego pokoju. - Dlaczego chcesz opuscic towarzystwo tego pana? - Mam powiedziec prawde? - Tak. - Ten pan mi sie w ogole nie podoba, bo jest dla mnie za stary. - Ja mam dopiero 28 lat. - To o 14 lat za duzo. - To bym byl podlotkiem albo jak teraz sie mowi malolatem. Lubi pani takich mlodych? - Prosze mi nie zadawac glupich pytan, bez sensu te pana pytania. - Do mnie z kosciola przychodzili klerycy i brali mnie na spacer. Akurat przyszedl jeden z nich. Mial 20 lat - czy mozna Jolu? - Prosze bardzo wejdz. - Pojdziemy dzisiaj na spacer? Przyniosl mi ladne kwiatuszki, niezapominajki. - Ach jakie piekne kwiatki, dziekuje ci bardzo. - Badz tak mily i wsadz je do wody. Byl po cywilnemu. - Przepraszam panie doktorze i zegnam pana. Mamusiu ja jade na spacer z Witkiem. - O ktorej Jolu bedziesz? - Za jakies trzy godziny, czy moge? - Tak dziecko mozesz. I pojechalam. - Jolu czy cos sie u was stalo ze u was jest lekarz? - zapytal kleryk Witek. - Nie, to znajomy moich rodzicow - odpowiedzialam. - Ale przeciez on byl Jolu pijany. - Wiem, nie chcialam go kompromitowac. On mnie przywiozl do domu ze szpitala i tak sie przykleil jak mucha do lepu. - Witku idz do mojej mamy i wez klucz od dzialki naszej. Tam sobie posiedzimy. Tam przyjda twoi koledzy, pogracie na gitarze, pospiewacie. Nie ma go i nie ma, bo czekam przed domem. Tak dlugo tam w domu siedzial. - Jolu on jest w tobie zakochany. - Kto, czys ty na glowe upadl. Jakby moj ojciec to slyszal to by go wyprosil z domu. - A jest twoj ojciec w domu. - On mnie zlapal na schodach i powiedzial ze mi nogi…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych