Inne · 6 min czytania
Jimmy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Tego dnia Jimmy’ ego obudził wyjątkowo ciepły i słoneczny poranek. Otworzył swoje duże, zielone oczy i przeciągnął się ceremonialnie. Wstał ze swego posłania. Długie, białe promienie prześwitywały przez szczeliny desek, z których zbudowane było jego lokum. Jimmy rozejrzał się po pomieszczeniu. Obskurne, małe, ciasne, ale własne- pomyślał i wyszedł na podwórko. Odruchowo zmrużył oczy, gdy zaatakowało je światło słoneczne. Przeciągnął się ponownie i ruszył nad strumyk. Wróciwszy po krótkiej porannej toalecie Jimmy leniwie powiódł wzrokiem po zagraconym podwórku. Podrapał się za uchem i pomyślał, że dziś wybierze się do miasta. W jego przypadku od myśli do czynu prowadziła z reguły krótka droga, toteż bezzwłocznie ruszył w kierunku najbliższych ludzkich zabudowań. Fakt, iż mieszkał na dalekich obrzeżach miasta czynił podróż dość długą, a przez to monotonną, lecz dzięki temu Jimmy miał sporo czasu do namysłu nad sensem swej wyprawy. Na razie jedynym powodem, dla którego wyruszył była nagła zachcianka, więc zastanawiał się co mógłby tam robić. Może zjeść obiad? Obiad! Poniósł głowę i popatrzył w bezchmurne niebo. Było południe. Znowu spał do późna po wczorajszych, nocnych zabawach z płcią przeciwną. Tak to jest, jak się nie ma zegarka- pomyślał- budzisz się, myślisz że to poranek, a tu wielkimi krokami zbliża się pora obiadu. Obiad. Taaa, to dobry powód, aby wybrać się do miasta. Zadowolony sam z siebie przyspieszył nieco kroku. Po chwili zobaczył w oddali pierwsze zabudowania i postanowił ostatnie metry przebyć biegiem. Nie zwolnił tępa i wpadł jak burza do miasta, błyskawicznie minął zakład krawiecki, piekarnię oraz nie ciesząca się zbyt dobrą reputacją karczmę. Zatrzymał się dopiero na rynku sapiąc ciężko. Nie te lata- powiedział w myślach i rozejrzał się ciekawie. Jak zwykle panował tu tłok, ludzie przekrzykiwali się i biegali tworząc potworny zamęt. Jimmy nie lubił tego. Postanowił obejść rynek boczną uliczką. Gdy tylko w nią wszedł zderzył się z olbrzymim facetem. – Spadaj- warknął mężczyzna i splunął na ziemię. Widok takiej twarzy przed obiadem może skuteczni odebrać apetyt, a budowa ciała mówiąca, że brak szarych komórek zastąpiono masą mięśniową przy dodatkowym dwu metrowym wzroście sygnalizuje, że granicą odwagi jest głupota. Biorąc to pod uwagę Jimmy posłał nieznajomemu pogardliwe spojrzenie i ominął go szerokim łukiem. Tak kiepski początek wizyty w mieście nie wróżył nic dobrego, więc postanowił jak najszybciej coś skonsumować i wracać do domu. Jednak tu pojawił się drobny problem, gdyż ambicje podpowiadały mu, aby poszukał innego niż zwykle miejsca, w którym można zjeść dobry posiłek. Okazało się to nieprostym zadaniem i po dwóch godzinach poszukiwań, odwiedzeniu wszystkich zakątków miasta oraz stwierdzeniu, że jego pusty żołądek woła o pomstę do nieba Jimmy poddał się. Kierowany przez, zamieszkujący mózg, ośrodek głodu udał się