Wróć do katalogu

Jimmy

Nic nie napisze, żeby nie zapeszać

Neiklot, opublikowano , 6 min czytania, 3,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Tego dnia Jimmy’ ego obudził wyjątkowo ciepły i słoneczny poranek. Otworzył swoje duże, zielone oczy i przeciągnął się ceremonialnie. Wstał ze swego posłania. Długie, białe promienie prześwitywały przez szczeliny desek, z których zbudowane było jego lokum. Jimmy rozejrzał się po pomieszczeniu. Obskurne, małe, ciasne, ale własne- pomyślał i wyszedł na podwórko. Odruchowo zmrużył oczy, gdy zaatakowało je światło słoneczne. Przeciągnął się ponownie i ruszył nad strumyk. Wróciwszy po krótkiej porannej toalecie Jimmy leniwie powiódł wzrokiem po zagraconym podwórku. Podrapał się za uchem i pomyślał, że dziś wybierze się do miasta. W jego przypadku od myśli do czynu prowadziła z reguły krótka droga, toteż bezzwłocznie ruszył w kierunku najbliższych ludzkich zabudowań. Fakt, iż mieszkał na dalekich obrzeżach miasta czynił podróż dość długą, a przez to monotonną, lecz dzięki temu Jimmy miał sporo czasu do namysłu nad sensem swej wyprawy. Na razie jedynym powodem, dla którego wyruszył była nagła zachcianka, więc zastanawiał się co mógłby tam robić. Może zjeść obiad? Obiad! Poniósł głowę i popatrzył w bezchmurne niebo. Było południe. Znowu spał do późna po wczorajszych, nocnych zabawach z płcią przeciwną. Tak to jest, jak się nie ma zegarka- pomyślał- budzisz się, myślisz że to poranek, a tu wielkimi krokami zbliża się pora obiadu. Obiad. Taaa, to dobry powód, aby wybrać się do miasta. Zadowolony sam z siebie przyspieszył nieco kroku. Po chwili zobaczył w oddali pierwsze zabudowania i postanowił ostatnie metry przebyć biegiem. Nie zwolnił tępa i wpadł jak burza do miasta, błyskawicznie minął zakład krawiecki, piekarnię oraz nie ciesząca się zbyt dobrą reputacją karczmę. Zatrzymał się dopiero na rynku sapiąc ciężko. Nie te lata- powiedział w myślach i rozejrzał się ciekawie. Jak zwykle panował tu tłok, ludzie przekrzykiwali się i biegali tworząc potworny zamęt. Jimmy nie lubił tego. Postanowił obejść rynek boczną uliczką. Gdy tylko w nią wszedł zderzył się z olbrzymim facetem. – Spadaj- warknął mężczyzna i splunął na ziemię. Widok takiej twarzy przed obiadem może skuteczni odebrać apetyt, a budowa ciała mówiąca, że brak szarych komórek zastąpiono masą mięśniową przy dodatkowym dwu metrowym wzroście sygnalizuje, że granicą odwagi jest głupota. Biorąc to pod uwagę Jimmy posłał nieznajomemu pogardliwe spojrzenie i ominął go szerokim łukiem. Tak kiepski początek wizyty w mieście nie wróżył nic dobrego, więc postanowił jak najszybciej coś skonsumować i wracać do domu. Jednak tu pojawił się drobny problem, gdyż ambicje podpowiadały mu, aby poszukał innego niż zwykle miejsca, w którym można zjeść dobry posiłek. Okazało się to nieprostym zadaniem i po dwóch godzinach poszukiwań, odwiedzeniu wszystkich zakątków miasta oraz stwierdzeniu, że jego pusty żołądek woła o pomstę do nieba Jimmy poddał się. Kierowany przez, zamieszkujący mózg, ośrodek głodu udał się

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych